Natalia Bukowiecka po zdobyciu srebrnego medalu w biegu na 400 metrów podczas Halowych Mistrzostw Świata, wyraziła swoje emocje. Zawodniczka określiła swój powrót do formy jako "powrót gwiazdy" i podkreśliła wyjątkowość zdobytego krążka. Jednakże, nie kryła rozczarowania nowym, eksperymentalnym formatem rywalizacji, który, jej zdaniem, odebrał jej radość z sukcesu.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, polska lekkoatletka w rozmowie z TVP Sport przyznała, że mimo wyrównania własnego rekordu Polski (50.83 s) i zdobycia pierwszego medalu halowych mistrzostw, odczuwa pewien niedosyt. "Formuła zabrała mi radość z cieszenia się," wyznała Bukowiecka. Zawodniczka opisała sytuację po biegu, w której nie wiedziała, jak zareagować na swój sukces, co było spowodowane niepewnością co do przebiegu rywalizacji w nowym systemie.
Bukowiecka zasugerowała również, że przy tradycyjnej formule biegu, gdzie wszystkie zawodniczki rywalizują jednocześnie, mogłaby powalczyć o złoty medal. Przyznała, że być może zbyt szybko wyszła na drugi tor, ale podkreśliła, że w takich zawodach jak Mistrzostwa Świata często brakuje czasu na głębsze przemyślenia strategii. "Gdybyśmy biegły w szóstkę, mogło to się inaczej potoczyć," stwierdziła.
Polka dodała, że ten sezon halowy był dla niej bardzo udany, charakteryzował się mądrzejszym bieganiem i lepszym pozycjonowaniem na trasie. Zeszło z niej ciśnienie, ponieważ, jak sama przyznała, były to prawdopodobnie jej ostatnie Halowe Mistrzostwa Świata.
Wielu mieszkańców naszego regionu śledzi z zapartym tchem sukcesy polskich lekkoatletów, a osiągnięcia Natalii Bukowieckiej są powodem do dumy. Jej medal to kolejny dowód na silną pozycję polskiego sportu na arenie międzynarodowej. Jednocześnie, jej uwagi dotyczące formuły zawodów mogą stanowić ważny sygnał dla organizatorów i ekspertów, skłaniając do refleksji nad optymalnym kształtem przyszłych rywalizacji, które powinny w równym stopniu celebrować zarówno indywidualne osiągnięcia, jak i sportową rywalizację.