Polka Maja Chwalińska stoczyła niezwykle dramatyczne starcie w turnieju WTA 125 w Antalyi. Mimo początkowych trudności i przegrywania 0:5 w pierwszym secie, a następnie 0:5 w decydującym tie-breaku, zawodniczka zdołała odwrócić losy meczu. Ostatecznie po blisko 200 minutach walki, o awans do ćwierćfinału zadecydował minimalny aut.
Początek meczu z Tamarą Zidanšek nie zapowiadał emocji na miarę tych, które ostatecznie zobaczyliśmy. Już po pięciu gemach Polka przegrywała 0:5. Sytuacja wydawała się beznadziejna, jednak Chwalińska pokazała niezwykłą determinację. Zdołała odrobić straty, wyrównać na 5:5, a ostatecznie wygrać pierwszego seta w tie-breaku 7:6 (1) po zaciętej walce. W trakcie tego seta Słowenka potrzebowała nawet pomocy medycznej.
Druga partia rozpoczęła się inaczej, z Polką prowadzącą 3:2. Jednak rywalka zrewanżowała się, wygrywając 16 z 20 ostatnich akcji i doprowadzając do remisu 6:3, co oznaczało konieczność rozegrania trzeciego seta.
Trzecia odsłona była równie dramatyczna. Słowenka przełamała serwis Chwalińskiej i prowadziła 3:1, a następnie dominowała na korcie. Mimo to, Polka walczyła o każdy punkt, doprowadzając do wyrównania. W kluczowych momentach spotkania miała nawet break pointy, jednak losy awansu rozstrzygnął kolejny tie-break.
W nim Chwalińska znów znalazła się w trudnej sytuacji, przegrywając 0:5. Ponownie jednak pokazała siłę charakteru, doprowadzając do remisu 5:5, a następnie obroniła trzy piłki meczowe. Niestety, przy stanie 7-8, minimalnie niecelne uderzenie Polki, które po sprawdzeniu okazało się autowe, zakończyło jej marzenia o ćwierćfinale. Ostatecznie Tamara Zidanšek zwyciężyła 6:7 (1), 6:3, 7:6 (7) w trwającym ponad trzy godziny meczu.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, mimo porażki, postawa Mai Chwalińskiej w tym spotkaniu zasługuje na uznanie. Jej zdolność do powrotu z bardzo trudnych sytuacji pokazuje jej wielki potencjał i siłę mentalną, które z pewnością zaprocentują w przyszłych turniejach. Wielu naszych czytelników kibicuje polskim tenisistkom i śledzi ich sukcesy na arenie międzynarodowej, a takie mecze pokazują, jak wiele serca wkładają one w grę.
Redakcja poleca.to donosi, że w tym samym turnieju Iga Świątek awansowała do ćwierćfinału WTA 1000 w Indian Wells, pokazując formę światowej klasy.