Tomasz Frankowski, były napastnik reprezentacji Polski, wyraził swoje zdziwienie brakiem powołania dla Norberta Wojtuszka na nadchodzące mecze barażowe. Według niego, zawodnik ten jest obecnie najlepszym polskim prawym obrońcą w Ekstraklasie i zasługuje na szansę w kadrze, niezależnie od relacji z selekcjonerem Janem Urbanem.
Frankowski w rozmowie z Interią Sport przyznał, że rozumie powołanie dla Bartosza Bereszyńskiego ze względu na doświadczenie, jednak brak Wojtuszka jest dla niego niezrozumiały. "Ten chłopak (...) zasługuje na sprawdzenie. Ale rozumiem, że nie jest przez selekcjonera darzony sympatią," powiedział były kadrowicz.
Odnosząc się do powołania Oskara Pietuszewskiego, Frankowski porównał sytuację do własnej z przeszłości, ale podkreślił różnice. "Ja byłem wtedy już 30-letnim zawodnikiem i strzelałem po dwie bramki w meczu. A tutaj mówimy o diamencie, który wciąż jest do oszlifowania." Pochwalił młodego zawodnika za brak kompleksów i dobrą grę, sugerując, że może stać się ważnym ogniwem reprezentacji na lata.
Były napastnik podkreślił, że mimo młodego wieku, Pietuszewski potrafi grać pod presją, czego dowodem była jego dobra postawa w meczu z Benficą. Frankowski widzi sens w jego powołaniu, zwłaszcza przy braku innych skrzydłowych w kadrze.
Zapytany o dyspozycję Kamila Grosickiego i Bartosza Bereszyńskiego, Frankowski przyznał, że ich forma w ostatnim czasie pozostawia wiele do życzenia. Sugeruje, że powołanie dla Grosickiego może być impulsem do odzyskania formy, a dla Bereszyńskiego opiera się na doświadczeniu.
Duże obawy budzi w byłym reprezentancie sytuacja na pozycji napastnika. "Od lat w Ekstraklasie mamy zdecydowaną dominację obcokrajowców. (...) od co najmniej dekady nie mieliśmy polskiego króla strzelców własnej ligi." Podkreśla, że młodzi polscy napastnicy albo szybko wyjeżdżają za granicę, albo brakuje talentów na miarę tych z poprzednich pokoleń.
Mimo pewnych kontrowersji związanych z powołaniami, Frankowski przewiduje, że Polska pokona Albanię 2:0 i awansuje do finału baraży, gdzie zmierzy się ze Szwecją. Wierzy, że w decydującym meczu o awans na mundial, o wszystkim zadecydują rzuty karne, w których Polacy okażą się lepsi.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, opinia Tomasza Frankowskiego rzuca nowe światło na dyskusje wokół kadry narodowej. Dla mieszkańców naszego regionu, którzy z uwagą śledzą losy reprezentacji, perspektywa byłego kadrowicza jest cennym głosem w debacie o kształcie drużyny narodowej, zwłaszcza w kontekście nadchodzących eliminacji.