Piotr Sierzputowski, pierwszy trener Igi Świątek, podzielił się w podcaście "Break Point" wspomnieniami z początków kariery naszej tenisistki. Opowiedział o kluczowej zmianie, jaka zaszła w jej podejściu po jednej z niespodziewanych porażek, która ostatecznie poprowadziła ją do triumfu w juniorskim Wimbledonie.
Współpraca Sierzputowskiego ze Świątek rozpoczęła się w 2016 roku, choć poznali się wcześniej w tym samym warszawskim klubie. Trener początkowo pracował z Agatą, starszą z sióstr Świątek, ale już wtedy dostrzegł wyjątkowe zaangażowanie młodszej Igi. "Jej podejście dawania z siebie wszystkiego na treningach zawsze wszystkich mocno zaskakiwało" – wyznał Sierzputowski.
Pytany o to, czy Iga była trudna w prowadzeniu, Sierzputowski określił ją jako "specyficzną". Zauważył, że zawodnicy na wysokim poziomie często charakteryzują się pewnymi cechami, które mogą sprawiać wyzwania, ale są kluczowe dla osiągnięcia sukcesu. "Bardziej to takie zaufanie sobie i czucie tego wewnątrz, niż słuchanie wszystkich dookoła. Myślę, że to jest kluczowe, aby być cały czas skoncentrowanym na jednym i mieć w głowie swoją wizję" – podkreślił.
Szkoleniowiec przyznał, że podejście Świątek ewoluowało na przestrzeni lat. Jako przykład podał sytuację z 2018 roku, gdy po niespodziewanej półfinałowej porażce w juniorskim Roland Garros z Caty McNally, Iga złożyła ważną deklarację. "Powiedziała, że teraz będzie robić wszystko, by nie psuć piłki na trawie" – wspominał Sierzputowski. Ta determinacja zaowocowała wygranym Wimbledonem w tym samym roku, po intensywnych treningach, podczas których zepsuła zaledwie dwie piłki.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, taka postawa i determinacja są kluczowe w karierze Igi Świątek, która obecnie może pochwalić się sześcioma tytułami wielkoszlemowymi. Do skompletowania Karierowego Wielkiego Szlema brakuje jej jedynie triumfu w Australian Open.