Mikołaj Witliński, środkowy koszykarskiej reprezentacji Polski i zawodnik Energi Trefla Sopot, wykazał się ogromnym zaangażowaniem, decydując się na skrócenie swojego urlopu, aby dołączyć do kadry narodowej w trybie awaryjnym. Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, decyzja ta zapadła po niespodziewanym telefonie od dyrektora sportowego kadry, Łukasza Koszarka.
Witliński, który przebywał na zasłużonym odpoczynku we Włoszech po zdobyciu Pucharu Polski, otrzymał telefon podczas spaceru po Rzymie. Bez wahania skrócił swój wyjazd o jeden dzień i w czwartek stawił się na zgrupowaniu reprezentacji. Koszykarz podkreśla, że dołączył do zespołu „na totalnym luzie”, wypoczęty mentalnie i gotowy do podjęcia wyzwania.
Szczególne znaczenie dla Witlińskiego miało miejsce, w którym odbył się mecz – Gdynia, jego rodzinne miasto. To tam stawiał pierwsze kroki na parkiecie wraz z przyjacielem z dzieciństwa, Przemysławem Żołnierewiczem, który również znalazł się w składzie kadry. To dla nich obu, jak mówi Witliński, „fenomenalne uczucie” reprezentować kraj na własnej ziemi.
Zawodnicy reprezentacji Polski odnieśli dwa zwycięstwa nad Łotwą, co stanowi znaczący krok w kierunku awansu na Mistrzostwa Świata w Katarze w 2027 roku. Witliński podkreśla kluczową rolę defensywy w tych sukcesach, przyznając jednocześnie, że gra u boku doświadczonych zawodników takich jak Mateusz Ponitka, Jordan Loyd czy Kamil Łączyński, jest dla niego cennym doświadczeniem.
Mimo napiętego grafiku, Witliński nie ma czasu na długie świętowanie. Już w piątek czeka go kolejny mecz ligowy w barwach Energa Trefla Sopot, tym razem w Gliwicach przeciwko Tauron GTK. Jak zapewnia, jest gotowy do gry.