Tai Woffinden potwierdził nasze wcześniejsze doniesienia. Brytyjczyk oficjalnie wycofał się z jazdy w tegorocznym cyklu Grand Prix. Miejsce trzykrotnego mistrza świata zajmie aktualny złoty medalista wśród juniorów, Nazar Parnicki. Reprezentant Ukrainy skończy w tym roku dopiero 20 lat, a już będzie miał okazję sprawdzić się na tle najlepszych na świecie. W Lesznie panują mieszane nastroje, bo z jednej strony to ogromne wyróżnienie, a z drugiej spore ryzyko. Tylko jedna rzecz może ich uspokajać.
Klub z Leszna budując zespół na sezon 2026 nie zakładał posiadania w składzie zawodnika z cyklu Grand Prix. Wszystko uległo zmianie, kiedy świetną drugą część ubiegłorocznych zmaganiach zanotował Nazar Parnicki. Ukrainiec spisywał się wyśmienicie zarówno w zawodach drużynowych, jak i indywidualnych, zdobywając mistrzostwo świata juniorów.
Pod koniec tych zmagań debatowano, czy należy wręczyć mu stałą dziką kartę. Finalnie otrzymał rolę pierwszego rezerwowego. Kiedy jednak Tai Woffinden zrezygnował ze startów w mistrzostwach świata, Parnicki długo się nie zastanawiał i przyjął zaproszenie do cyklu. Jedni skazują go na pożarcie, a drudzy przypominają historię Emila Sajfutdinowa. Ten podczas debiutu w 2009 roku zdobył brązowy medal, ulegając wyłącznie Crumpowi i Gollobowi.
Emil miał wówczas rocznikowo 20 lat, czyli tyle samo, co teraz Parnicki. Aktualny mistrz świata do lat 21 w tak wymagającym cyklu jeszcze nie startował. Tym bardziej, że tegoroczna obsada wydaje się być najsilniejsza od lat. Kibicom brakuje głównie tylko dwóch nazwisk. Chodzi oczywiście o Artioma Łagutę i wspomnianego Sajfutdinowa.
W Lesznie będą nerwowo spoglądać na rundy Grand Prix
Dla Parnickiego będzie to ogromne wyzwanie sportowe oraz logistyczne, ale jednocześnie możliwość zdobycia cennego doświadczenia, którego nikt już mu nie odbierze. Z racji swojej narodowości może zagościć w cyklu nawet na stałe. Dla niego to świetna sprawa, lecz już niekoniecznie dla Fogo Unii. Napięty terminarz Parnickiego przy jego odważnym stylu jazdy grozi niepotrzebną kontuzją, bądź spadkiem formy w meczach ligowych.
Leszczynian może pocieszać fakt, że tylko dwie imprezy Grand Prix odbędą się bezpośrednio dzień przed spotkaniem w PGE Ekstralidze. Chodzi o inauguracyjny turniej 2 maja w Landshut (3 maja wyjazd do Wrocławia) oraz rundę we Wrocławiu, odbywającą się 20 czerwca (21 czerwca wyjazd do Częstochowy).
Poza tym potencjalna strata Parnickiego w wyniku kontuzji nie powinna się znacząco odbić na zespole. No chyba, że Unia faktycznie będzie bliska awansu do play-off, a wtedy każdy punkt będzie niezwykle cenny. Jeśli nie będzie bowiem większych problemów kadrowych i sportowych, to walka o utrzymanie nie powinna im grozić. Realnie są w stanie zająć 5-6. miejsce, unikając przy tym starcia o 7. miejsce i baraży.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, ta zmiana może mieć znaczący wpływ na rozgrywki PGE Ekstraligi, zwłaszcza dla klubu z Leszna, który musi liczyć się z potencjalnym ryzykiem osłabienia swojej drużyny w kluczowych momentach sezonu.