Choć minął rok od niepokojącego incydentu na Florydzie, tożsamość mężczyzny, który zakłócił trening Igi Świątek, wciąż pozostaje nieznana jej sztabowi. Brak personaliów uniemożliwia wpisanie go na tzw. czarną listę WTA, która ma zapobiegać podobnym sytuacjom podczas turniejów.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, Daria Sulgostowska, PR menedżerka najlepszej polskiej tenisistki, przyznaje, że "obserwujemy aktywność tej osoby w przestrzeni wirtualnej. Wiemy, że lubi rozgłos. Chętnie wraca do incydentu z Miami". Mężczyzna, który groził pojawieniem się w pobliżu Igi i poruszeniem drażliwych tematów, zrealizował swoje zapowiedzi rok temu. Obecnie cyklicznie publikuje swoje wypowiedzi na platformie YouTube, wykorzystując różne pseudonimy.
Historia tenisa zna tragiczne przypadki ingerencji osób postronnych w przebieg kariery zawodniczek. Najbardziej wstrząsający miał miejsce 30 kwietnia 1993 roku w Hamburgu, kiedy to Monica Seles, ówczesna liderka światowego rankingu, została raniona nożem w plecy przez niezrównoważonego psychicznie kibica. Napastnik, Guenter Parche, będący fanem Steffi Graf, nigdy nie trafił do więzienia z powodu uznania go za niepoczytalnego. Incydent ten spowodował przerwę w karierze Seles na ponad dwa lata, pogłębiając jej depresję i wpływając na dalsze wyniki.
W odpowiedzi na tamte wydarzenia, władze WTA wprowadziły szereg zmian mających na celu zwiększenie bezpieczeństwa zawodniczek. Efektem tych działań było ograniczenie drastycznych zdarzeń na kortach przez ostatnie trzy dekady. Mimo to, poczucie bezpieczeństwa wśród tenisistek nie zawsze jest pełne. Przykładem może być Karolina Muchova, która zmuszona była przerwać mecz na US Open po dostrzeżeniu na trybunach swojego prześladowcy.
W reakcji na tego typu sytuacje, WTA uruchomiło procedurę "czarnej listy", która pozwala zawodniczkom na zgłaszanie osób, których obecności na trybunach sobie nie życzą. Takie osoby tracą możliwość zakupu biletów, otrzymania akredytacji czy pracy przy obsłudze turniejów. Niestety, w przypadku Igi Świątek, wpis na tę listę jest niemożliwy z powodu braku pełnych danych osobowych stalkera. Jedynym dowodem jest nieostre zdjęcie zabezpieczone z jednego z jego dawnych kont w mediach społecznościowych.
„Naszym zadaniem jest przede wszystkim troska o bezpieczeństwo zawodniczki” – podkreśla Daria Sulgostowska. „Ściśle współpracujemy w tym zakresie z przedstawicielami WTA, którzy podchodzą do tematu w sposób bardzo responsywny i szybko reagują na sygnały o każdym niepożądanym incydencie”. Jak zapewnia menedżerka, dzięki podjętym środkom, Iga Świątek czuje się bezpiecznie i może skupić się na karierze sportowej.
Lokalny kontekst dla mieszkańców Polski: Incydent z udziałem stalkera Igi Świątek, choć dotyczy światowej klasy sportsmenki, pokazuje, jak ważne jest poczucie bezpieczeństwa w przestrzeni publicznej. Fakt, że osoba, która wykazywała niepokojące zachowania i groźby, pozostaje nieznana i potencjalnie nadal aktywna, może budzić obawy. Działania WTA w zakresie tworzenia "czarnych list" są kluczowe dla ochrony zawodników, ale jak pokazuje ten przypadek, skuteczne ich egzekwowanie wymaga pełnej identyfikacji zagrożeń. Dla fanów tenisa w Polsce, sytuacja ta podkreśla potrzebę dbałości o bezpieczeństwo podczas wydarzeń sportowych i wirtualnych.