Poleca.to
Sport

Nokaut w 28 sekund! Polak szturmem zdobywa UFC. Kim jest Iwo Baraniewski?

Iwo Baraniewski, polski zawodnik MMA, odniósł spektakularny sukces w organizacji UFC, nokautując rywali w rekordowo krótkim czasie. Mimo błyskawicznych zwycięstw, podkreśla, że nie zamierza się spieszyć z dalszymi krokami w karierze.

Wsparcie AI. Ten materiał został opracowany przy wsparciu narzędzi sztucznej inteligencji, a następnie zweryfikowany i zatwierdzony przez redakcję poleca.to.
Nokaut w 28 sekund! Polak szturmem zdobywa UFC. Kim jest Iwo Baraniewski?

Iwo Baraniewski, 27-letni były judoka, z impetem wszedł do świata organizacji UFC, która jest numerem jeden w świecie MMA. Jego dotychczasowe trzy walki zakończyły się efektownymi nokautami, a łączny czas spędzony w oktagonie wyniósł zaledwie 137 sekund. Jak sam przyznaje, zainteresowanie jego osobą przerosło nawet jego własne wizualizacje.

Po ostatniej walce, która zakończyła się błyskawicznym zwycięstwem, zawodnik podkreśla, że choć cieszy się z sukcesów, nie spieszy się z dalszymi krokami. "Mam czas, chcę też trochę złapać doświadczenia klatkowego, bo na razie wszystko bardzo szybko się kończy. Wiadomo, że jeśli będą jakieś mocne propozycje, to pewnie raczej nie będziemy ich odmawiać. Jednak to właśnie wszystko kwestia tego, kogo zaproponują. Jeśli ja miałbym teraz decydować, to naprawdę mi się nie spieszy" - powiedział w rozmowie z Interią.

Baraniewski przyznał, że po walce poświęcił czas na świętowanie, a następnie zwiedzanie Londynu. Jego media społecznościowe zalała fala wiadomości i gratulacji. Choć czuje, że zmierza we właściwym kierunku, podkreśla, że jeszcze nie odczuł w pełni statusu wschodzącej gwiazdy polskiego sportu.

Jego droga do UFC była pełna determinacji. "Zawsze sobie wizualizowałem, że kiedyś dojdę do takiego momentu, iż będę wygrywał walki w najlepszej lidze i będę się piął w hierarchii, aż w końcu zacznę wygrywać z najlepszymi. I w końcu to zaczyna się spełniać" - mówi z satysfakcją.

Szczególnie imponujące są jego nokauty. Przez trzy ostatnie walki pod szyldem UFC potrzebował łącznie zaledwie 137 sekund, by wygrać przez nokaut. To efekt ciężkiej pracy nad stójką i siłą ciosu. "Bardzo mocno skupiam się na stójce. Też bardzo mi się podoba, sporo w niej szlifujemy i poprawiamy błędy. A także generalnie dużo i bardzo długo pracujemy z trenerem Rafałem Korczakiem nad siłą ciosów" - wyjaśnia.

Efektowne zwycięstwa przyniosły również znaczące bonusy finansowe. Po dwóch nokautach Baraniewski zgarnął 150 tysięcy dolarów, co stanowi znaczące wsparcie finansowe na dalsze przygotowania i wydatki. "To takie pieniądze, do jakich jeszcze mi daleko na kontrakcie z samych walk. A dają mi spokój pod kątem przyszłych wyjazdów oraz wydatków, które będę musiał pokryć" - podkreśla.

Były judoka zwraca uwagę na znaczenie swojej dotychczasowej dyscypliny dla kariery w MMA. "Mnie się wydaje, że judo to jeden z lepszych fundamentów. Teraz w tym sporcie są ukrócone reguły i nie można łapać od pasa w dół, a ja załapałem się jeszcze na czasy, gdy można było obalać za nogi. (...) Do tego jeszcze w judo są trzymania, które też dobrze przekładają się na kontrolę pozycji, w których można bić" - tłumaczy.

Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, Baraniewski czuje się na siłach, by zmierzyć się z silnymi rywalami, ale nie spieszy się z tym. Choć docenia głosy uznania, m.in. od Michaela Bispinga, jego priorytetem jest zdobywanie doświadczenia i dalszy rozwój. Wśród potencjalnych przeciwników wymienia Iona Cutelabę, widząc w nim ciekawego rywala na pograniczu top 15.

W kontekście lokalnym, sukcesy Polaków w sportach walki, takich jak Iwo Baraniewski w UFC, budzą ogromne zainteresowanie i dumę wśród kibiców. Choć sama dyscyplina MMA może nie być jeszcze tak popularna w każdym polskim mieście jak piłka nożna, to indywidualne osiągnięcia naszych zawodników na światowej arenie przyciągają uwagę i inspirują młodych ludzi do uprawiania sportu. Wpływa to również na wzrost zainteresowania innymi dyscyplinami, takimi jak judo czy zapasy, które stanowią silny fundament dla przyszłych mistrzów.

Udostępnij:

Powiązane wiadomości

Przeglądaj wiadomości