PGE MKS El-Volt Lublin odniosło swoje 14. z rzędu zwycięstwo w ORLEN Superlidze Kobiet, pokonując KRASOŃ MKS Piotrcovię 29:28. Mecz był pełen zwrotów akcji, a o końcowym rozstrzygnięciu zadecydowały ostatnie fragmenty gry. W dolnośląskich derbach pomiędzy KGHM MKS Zagłębiem Lubin a KPR Gminy Kobierzyce kibice byli świadkami prawdziwej batalii, która rozstrzygnęła się dopiero w serii rzutów karnych.
Hit 20. kolejki ORLEN Superligi Kobiet dostarczył wielu emocji. Początkowo na parkiecie dominowały zawodniczki PGE MKS-u El-Volt Lublin, jednak z czasem KRASOŃ MKS Piotrcovia niwelowała straty. Po przerwie lublinianki ponownie przejęły inicjatywę, ale kilkunastominutowy przestój w grze pozwolił rywalkom na wyrównanie i nawet objęcie dwubramkowego prowadzenia. Kluczowe akcje w końcówce należały jednak do Pauliny Wdowiak, Marii Prieto O'Mullony i Aleksandry Rosiak, co ostatecznie zapewniło lubelskiej drużynie triumf.
„Wydaje mi się, że bardzo dobrze weszłyśmy w ten mecz. Pierwsze dwadzieścia minut było bardzo dobre w naszym wykonaniu. Potem wkradły się zbyt proste błędy, a w drugiej części spotkania Karolina Sarnecka miała swój moment w tym meczu. Wydaje mi się, że zrobiło się trochę nerwowo, ale dowiozłyśmy ten wynik do samego końca” – oceniła Daria Szynkaruk, skrzydłowa PGE MKS-u El-Volt Lublin.
Dolnośląskie emocje w rzutach karnych
Zacięte widowisko miało miejsce w derbach Dolnego Śląska, gdzie KGHM MKS Zagłębie Lubin zmierzyło się z KPR Gminy Kobierzyce. Ostatecznie to lubinianki, aktualne mistrzynie Polski, wywalczyły dwa punkty po serii rzutów karnych, w której pomyliły się Wiktoria Kostuch i Ausra Arcisevskaja. Mecz był bardzo podobny do poprzedniego starcia obu drużyn w Pucharze Polski. Przez większość spotkania prowadziły zawodniczki z Kobierzyc, a świetne zawody rozgrywały Milana Shukal, Anna Mączka i Zuzanna Zimnicka. W szeregach Zagłębia błyszczały Joanna Drabik i Alicia Fernandes Fraga.
W końcówce meczu doszło do zwrotów akcji – najpierw zespół prowadzony przez Bożenę Karkut doprowadził do remisu i objął dwubramkowe prowadzenie, by następnie KPR Gminy Kobierzyce wyrównało za sprawą skutecznej Patrycji Kozioł. Kluczowa była także postawa Viktorii Saltaniuk w bramce KPR-u. Po tym remisie przewaga KGHM MKS Zagłębia Lubin nad PGE MKS-em El-Volt Lublin w tabeli wynosi tylko dwa punkty.
„Myślę, że to był jeden z lepszych meczów w naszym wykonaniu. Miałyśmy przestoje w meczu i dopuściłyśmy do tego, że dogoniły nas zawodniczki KGHM MKS Zagłębia Lubin. Mimo wszystko cieszymy się ze zdobycia jednego punktu i jestem dumna z całego zespołu” – zaznaczyła Anna Mączka, rozgrywająca KPR-u Gminy Kobierzyce.
W innym spotkaniu Piłka Ręczna Koszalin pokonała Enea MKS Gniezno 27:26 (12:13). Gnieźnianki musiały radzić sobie bez kilku kluczowych zawodniczek. Mecz był wyrównany przez niemal 45 minut, jednak w ostatnim kwadransie koszalinianki zdołały wypracować czterobramkową przewagę i utrzymać ją do końca.
„To było bardzo wyrównane spotkanie. Wiadomo, że dla zespołu lepiej jest jeśli ma kilka bramek przewagi nieco wcześniej niż dwadzieścia, piętnaście minut przed końcem, ale myślę, że dla kibiców takie mecze jak dzisiejszy są najfajniejsze, najbardziej emocjonujące” – oceniła Adrianna Nowicka, rozgrywająca koszalińskiego zespołu.
Przełamanie Kaliszanek w walce o utrzymanie
TAURON Ruch Szczypiorno Kalisz odniósł ważne zwycięstwo w kontekście walki o utrzymanie w lidze, pokonując Energę Start Elbląg 38:37 (19:20). Decydujący fragment meczu nastąpił w ostatnich siedmiu minutach, kiedy to kaliszanki zdobyły trzy bramki z rzędu, uzyskując dwubramkowe prowadzenie. Mimo ambitnej końcówki podopiecznych Magdaleny Stanulewicz, to gospodynie cieszyły się ze zwycięstwa. MVP meczu została Natalia Doktorczyk, autorka ośmiu bramek.
„Pokazałyśmy walkę do samego końca. Nareszcie ten wynik jest po naszej stronie. Zdecydowanie lepiej spisywałyśmy się w drugiej części sezonu i ten rezultat musiał wreszcie nadejść. Zachowałyśmy chłodną głowę i wykorzystywałyśmy swoje stuprocentowe sytuacje. To zwycięstwo dodaje nam skrzydeł i wszystko jest jeszcze w naszych rękach” – zapowiedziała Natalia Doktorczyk, kapitan TAURON Ruchu Szczypiorno Kalisz.
W grupie spadkowej Galiczanka Lwów pokonała Sośnicę Gliwice 25:23 (12:9). Mecz charakteryzował się problemami ze skutecznością po obu stronach oraz świetną postawą bramkarek. Niestety, dla ukraińskiej drużyny kontuzji doznała Diana Dmytryshyn, co może budzić niepokój. Wynik nie wpłynął na sytuację w tabeli, a Sośnica Gliwice nadal zajmuje miejsce barażowe.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, te wyniki mają znaczenie dla ogólnej sytuacji w lidze. Zwycięstwo lublinianek umacnia ich pozycję w czołówce, podczas gdy emocjonujące derby pokazują, jak wyrównana jest stawka w czołówce tabeli. Dla mieszkańców regionu, gdzie wiele osób śledzi rozgrywki ORLEN Superligi Kobiet, te mecze to gwarancja sportowych emocji i powód do dumy z lokalnych drużyn.