W nocy z niedzieli na poniedziałek Magdalena Fręch walczyła o swój kolejny tytuł w karierze, jednak w finale turnieju WTA 500 w Meridzie musiała uznać wyższość Cristiny Bucsę. Po zaciętym meczu zwyciężczyni okazała ciepłe słowa naszej reprezentantce, przypominając jej o wspólnym, trudnym pojedynku sprzed lat.
Magdalena Fręch rozegrała znakomity tydzień w Meksyku, docierając aż do finału prestiżowego turnieju WTA 500 w Meridzie. Jej rywalką w decydującym starciu była Hiszpanka Cristina Bucsa. Mecz, który odbył się w nocy z niedzieli na poniedziałek, dostarczył wielu emocji.
Pierwszy set padł zdecydowanie łupem Bucsę, która wygrała 6:1. Polka nie poddała się jednak i w drugiej partii wyrównała stan meczu, triumfując 6:4. Ostatecznie o losach tytułu zadecydowała trzecia odsłona, w której lepsza okazała się Hiszpanka, wygrywając 6:4. Dla Bucsę jest to pierwszy singlowy tytuł w karierze.
Po zakończeniu spotkania obie zawodniczki miały okazję do krótkich przemówień. Cristina Bucsa, jako świeżo upieczona mistrzyni, postanowiła zwrócić się bezpośrednio do Magdaleny Fręch. Przypomniała jej ich poprzednie starcie, które miało miejsce w 2020 roku w Saint Malo.
„Magdalena, gratuluję tego niesamowitego tygodnia. Nie wiem, czy pamiętasz, grałyśmy w Saint Malo… Dałyśmy wówczas z siebie wszystko. Tutaj pokazałyśmy, jak bardzo jesteśmy wytrzymałe. Ty też jesteś świetną mistrzynią” – powiedziała Bucsa. Dodała również podziękowania dla polskiej tenisistki i jej trenera, życząc szybkiego powrotu do zdrowia przed turniejem w Indian Wells.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, to nie pierwszy raz, gdy obie zawodniczki stają naprzeciw siebie. Łącznie mierzyły się na światowych kortach czterokrotnie. W przeszłości Polka była górą w Obidos i Landisville, natomiast w Saint Malo oraz teraz w Meridzie zwyciężała Hiszpanka. Ich pojedynki zawsze charakteryzują się dużą zaciętością.
Podczas ceremonii wręczenia nagród doszło również do ciekawej sytuacji z udziałem Magdaleny Fręch. Po swoim przemówieniu, w którym podkreśliła, że dała z siebie wszystko, ale to nie wystarczyło do pokonania rywalki, jej wypowiedź została przerwana przez prowadzącą ceremonię. Polka zdążyła jednak podziękować swojemu trenerowi za wiarę i motywację do ciężkiej pracy.
Dla kibiców z Polski, mimo porażki w finale, występ Magdaleny Fręch w Meridzie jest powodem do dumy. Pokazuje to, że polski tenis ma silną reprezentację na arenie międzynarodowej. Dobra postawa naszej zawodniczki z pewnością jest inspiracją dla młodych adeptów tenisa w regionie.