Jagiellonia Białystok stanęła przed niezwykle trudnym zadaniem w fazie play-off Ligi Konferencji Europy. Po porażce 0:3 z włoską Fiorentiną na własnym stadionie, w rewanżowym meczu w Toskanii doszło do spektakularnego zwrotu akcji. Kluczową postacią okazał się młody napastnik, Bartosz Mazurek, który w niespełna 50 minut zdobył trzy bramki, doprowadzając do wyrównania stanu rywalizacji.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, 19-letni Mazurek, który wcześniej w seniorskiej drużynie Jagiellonii wpisał się na listę strzelców tylko raz, w rewanżowym spotkaniu rozegrał mecz życia. Jego bramki, zdobyte w 23., przed przerwą oraz po przerwie, całkowicie odmieniły losy dwumeczu.
Pierwszy gol padł po składnej akcji i podaniu od Afimico Pululu. Mazurek uderzył mocno, a po interwencji bramkarza Fiorentiny, Luki Lezzeriniego, zdołał dobić piłkę z bliska.
Drugie trafienie miało miejsce tuż przed końcem pierwszej połowy. Młody zawodnik Jagiellonii uderzył płasko z narożnika pola karnego, a po rykoszecie futbolówka zmyliła golkipera.
Po przerwie na boisku pojawił się nowy bramkarz Fiorentiny, David de Gea, który zastąpił Lezzeriniego. Nie wiadomo, czy zmiana była spowodowana kontuzją, czy decyzją trenera, ale Hiszpan również nie zdołał zatrzymać rozpędzonego Mazurka, który skompletował hat-tricka.
Ten wyczyn polskiego piłkarza z pewnością doda otuchy kibicom Jagiellonii i pokazał, że nawet w najtrudniejszych sytuacjach możliwe są wielkie powroty.