
24 lata temu w Malezji polscy hokeiści na trawie po raz ostatni grali w światowej elicie. Teraz dostali szansę powrotu do niej - w sierpniu w Belgii i Holandii odbędą się mistrzostwa świata, być może z Biało-Czerwonymi. Polacy walczą w kwalifikacjach, w Santiago w Chile. Jako najniżej notowany zespół spośród ośmiu uczestników. I co z tego, skoro we wtorek wygrali już drugie spotkanie, po horrorze w samej końcówce ograli Kanadę 2:1. Co musi się stać, by wywalczyli kwalifikację?

W przeciwieństwie do wielu sportów halowych, hokej na trawie jest popularny na całym świecie. Indie, Malezja, Korea Południowa, Nowa Zelandia, RPA, Egipt, Argentyna, pół Europy - można wymieniać zespoły, które mają coś do powiedzenia. Polska kiedyś też aspirowała do tego grona, tyle że po raz ostatni udało nam się zagrać w mistrzostwach świata w 2004 roku. A cztery lata wcześniej byliśmy jeszcze obecni w olimpijskich zmaganiach w Sydney.
Mistrzostwa świata, tak jak w piłce nożnej, odbywają się co cztery lata. I wypadają niemal zawsze tak samo. W tym roku finały po raz pierwszy odbędą się w dwóch lokalizacjach: belgijskim Wavre i holenderskim Amstelveen. To tam wystąpi 16 zespołów, dziewięć już jest znanych. A kolejnych 16 walczy o siedem pozostałych przepustek w dwóch równoległych turniejach kwalifikacyjnych: w Santiago w Chile oraz w Ismailii w Egipcie.
Zobacz również:
Inne sporty Smutek u trzykrotnego mistrza świata. 15-letni Szubarczyk triumfuje do zera
Andrzej GrupaPolacy już pod koniec lutego polecieli do Ameryki Południowej, gdzie teraz panują potężne upały. Przekonali się o nich już podczas pierwszego spotkania z Koreą Południową, w niedzielę. Zwycięstwo Biało-Czerwonych było sporą niespodzianką. Ale szeroko otworzyło drzwi do awansu do półfinału.
Hokej na trawie. Drugie zwycięstwo Polski w kwalifikacjach MŚ. Krok od półfinału
W Santiago rywalizuje osiem zespołów, podzielonych na dwie grupy. Co jest istotne, spośród wszystkich uczestników obu turniejów, to Biało-Czerwoni są najniżej sklasyfikowani w światowym rankingu, na 24. pozycji. To może mieć znaczenie, choć lepiej, by mieć nie musiało. Tak z Chile, jak i z Egiptu, awans wywalczą po trzy najlepsze zespoły. A dodatkowo promocję uzyska jedna ekipa z czwartej pozycji, ta z wyższym notowaniem w rankingu. I tu już wiadomo, że Polacy nią nie będą.

Najważniejszym zadaniem był jednak sam awans drużyny trenera Dariusza Rachwalskiego do półfinału, już on dawał dwie możliwości uzyskanie przepustki na finały MŚ. Zaczęło się wyśmienicie, w niedzielę Polska pokona Koreę Południową 3:2, choć na początku ostatniej kwarty przegrywała jeszcze 1:2.
Tyle że to zwycięstwo pewnie niewiele by dało, gdyby dziś Polacy przegrali z Kanadą, która dwa dni temu przegrała 2:5 z faworytem grupy - Irlandią.
Dziś w Santiago Kanadyjczycy już na samym początku mieli dwa krótkie rogi, ale później niewiele na boisku się działo. Poza zieloną kartką z 32. minuty dla Eryka Bembenka. I gdy zanosiło się, że po trzech kwartach dalej będzie 0:0, Gracjan Jarzyński pokonał bramkarza rywali.
RozwińW 56. minucie Biało-Czerwoni wywalczyli pierwszy stały fragment - i ten krótki róg zamienili na bramkę, trafił Tomasz Bembenek. Do końca zostało 4,5 minuty - Kanadyjczycy rzucili się do szturmu. Wywalczyli dwa krótkie rzuty rożne, ale wciąż przegrywali 0:2. Aż wreszcie Jude Nicholson zdobył kontaktową bramkę, zostało jednak sześć sekund.
Polacy wygrali 2:1, jeśli w drugim wtorkowym spotkaniu Korea Południowa nie wygra z Francją, zapewnią sobie awans do półfinału. I będą o jedno zwycięstwo od awansu na mistrzostwa świata.
Ostatni mecz grupowy Biało-Czerwoni zagrają w środę - o godz. 13 polskiego czasu. Rywalem będzie Irlandia, dziesiąta ekipa ostatnich igrzysk olimpijskich.
Hokej na trawie - turniej kwalifikacyjny do MŚ. Grupa IIKanada - Polska 1:2 (0:0, 0:0, 0:1, 1:1)
Bramki: 0:1 Gracjan Jarzyński (45.), 0:2 Tomasz Bembenek (56., krótki róg), 1:2 Jude Nicholson (60.)
Zobacz również:
Sportowe życie Wypadek polskiej wicemistrzyni olimpijskiej. Pokazała niepokojące zdjęcie
Anna Dymarczyk- Smutek u trzykrotnego mistrza świata. 15-letni Szubarczyk triumfuje do zera
- Sześć dni po boju z mistrzem świata Szubarczyk znów przy stole. Cztery mecze w 11 godzin

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nasDołącz do nashokej na trawie