Polskie skoki narciarskie kobiet przeżywają kolejny trudny moment. Po tym, jak z rywalizacji na najwyższym poziomie wycofało się już kilka utalentowanych zawodniczek, teraz głośno o swojej decyzji poinformowała Nicole Konderla-Juroszek. Olimpijka z Pekinu i jedna z najbardziej utytułowanych polskich skoczkiń młodego pokolenia ogłosiła zawieszenie kariery. W szczerym wywiadzie dla TVP Sport opowiedziała nie tylko o problemach mentalnych, ale także o doświadczeniach związanych z mobbingiem w kadrze narodowej.
Nicole Konderla-Juroszek, która przez lata była ważną postacią w kobiecej reprezentacji, może pochwalić się imponującym dorobkiem medalowym, w tym czterema medalami Uniwersjady (trzy złote). Wystąpiła również na igrzyskach olimpijskich w Pekinie, gdzie wraz z drużyną zajęła szóste miejsce w konkursie mieszanym. Mimo młodego wieku, krótko po powrocie na skocznie ogłosiła jednak zakończenie sezonu po Mistrzostwach Polski 2026.
Jak podkreśla sama zawodniczka, decyzja o zawieszeniu kariery nie była pochopna. „Ostatnie dwa lata to była dla mnie walka z samą sobą” – przyznała w rozmowie z Sarą Kalisz. Początkowo planowała zakończyć karierę po obecnym sezonie, jednak dostrzegła „światełko w tunelu”. Mimo dobrego początku zimy, ostatecznie trudności natury psychicznej przeważyły. Zawodniczka zdecydowała się stworzyć nowy profil w mediach społecznościowych, poświęcony pracy trenerki personalnej, co pozwoliło jej spojrzeć na życie z innej perspektywy i uświadomić sobie, że „istnieje świat poza skokami”.
Konderla-Juroszek nie ukrywa, że na jej decyzję wpłynęła negatywna atmosfera wokół kobiecych skoków oraz fala hejtu, z którą mierzyła się od lat. Po igrzyskach w Pekinie spotkała się z komentarzami sugerującymi, że powinna „wrócić do domu i lepić pierogi”. Najbardziej wstrząsające są jednak jej wyznania dotyczące pracy w kadrze. W trudnym okresie walki z depresją i problemami zdrowotnymi, zawodniczka doświadczyła mobbingu. „Krytykowano mnie za rzeczy wykraczające poza sport, nawet za to, czy się uśmiecham” – opowiadała. Podkreśla, że zmiany fizyczne spowodowane leczeniem, w połączeniu z kwestiami sprzętowymi i brakiem komunikacji, były niezwykle trudne. Te doświadczenia, jak przyznała, „złamały ją na tyle”, że nigdy nie wróciła na skocznię z pełnym przekonaniem o możliwościach wygrywania. Obecnie priorytetem dla Konderli-Juroszek jest zadbanie o zdrowie psychiczne i odzyskanie równowagi.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, sytuacja Nicole Konderli-Juroszek rzuca nowe światło na problemy, z jakimi borykają się polskie skoczkinie. Brak wystarczającego wsparcia, presja wyników oraz negatywne komentarze mogą prowadzić do tak dramatycznych decyzji, jak zawieszenie kariery przez utalentowane zawodniczki. Dla mieszkańców naszego regionu, gdzie sporty zimowe cieszą się popularnością, jest to sygnał, że należy zwrócić większą uwagę na dobrostan psychiczny sportowców i stworzyć im odpowiednie warunki do rozwoju, wolne od toksycznej atmosfery.