Piotr Lisek, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich lekkoatletów, ogłosił przykre wieści dotyczące swojej dalszej kariery w sezonie halowym. Wybitny tyczkarz, wielokrotny medalista mistrzostw świata i Europy, zmuszony jest odwołać swoje starty z powodu kontuzji ręki, której doznał w niefortunnym wypadku podczas mityngu w Karlsruhe.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, Lisek początek roku nie rozpoczął od najlepszej strony, uzyskując wyniki poniżej swojej standardowej formy. Krytycznym momentem okazał się mityng w Karlsruhe, gdzie podczas próby skoku pękła tyczka, a fragment uszkodził jego lewą dłoń. Mimo nadziei na powrót, zawodnik musiał wycofać się z mistrzostw Polski, a teraz oficjalnie ogłosił rezygnację z dalszych występów w hali.
Sytuacja ta ma dalsze konsekwencje, uniemożliwiając Liskowi udział w halowych mistrzostwach świata w Toruniu. Choć nie posiadał wymaganego minimum, Polska mogła liczyć na przyznanie mu tzw. "dzikiej karty". Niestety, obecny stan zdrowia wyklucza takie możliwości. Lisek, który nigdy wcześniej nie startował w halowych mistrzostwach świata na terenie Polski, wyraził żal, że nie będzie mógł wesprzeć biało-czerwonych z trybun.
Piotr Lisek, znany ze swojej pozytywnej energii i zaangażowania, mimo przeciwności, nie zamierza jednak rezygnować ze sportu. W swoim oświadczeniu podkreślił, że choć tyczka go "złamała", to czas ten poświęci na pracę mentalną. Zapowiedział powrót do rywalizacji w sezonie letnim, z głównym celem jakim będą sierpniowe mistrzostwa Europy w Birmingham.
Obecnie halowym mistrzem Polski został Filip Kempski z AZS AWF Katowice, który do zwycięstwa potrzebował skoku na 5.40 m.