Pierwszy trening żużlowców Orlen Oil Motor Lublin w tym sezonie nie odbył się zgodnie z planem. Pomimo prób podjętych przez Bartosza Zmarzlika i Kacpra Woryny, tor w Lublinie okazał się niebezpieczny do jazdy. Toromistrz natychmiast rozpoczął intensywne prace nad poprawą nawierzchni. To kolejny raz, gdy klub zmaga się z problemami z przygotowaniem toru przed startem sezonu.
Tor w Lublinie nie nadaje się do jazdy
Przed rozpoczęciem sezonu klub z Lublina obawiał się problemów z nawierzchnią i zaplanował trening w chorwackim Goricanie w dniach 12-14 marca. Jednakże, wyjazd został odwołany, a zespół postanowił rozpocząć sezon na własnym owalu. Niestety, stan toru okazał się fatalny, co zmusiło toromistrza do natychmiastowego podjęcia prac naprawczych. Stadion, ze względu na swoje położenie blisko rzeki, często boryka się z problemami z wodami gruntowymi, które utrudniają treningi i pierwsze mecze w marcu. Zawodnicy Motoru często mieli ograniczoną możliwość trenowania na własnym torze przed inauguracją sezonu, co negatywnie wpływa na ich przygotowanie do walki o mistrzostwo.
Vaculik na ratunek Motorowi Lublin
Sytuacja staje się niepokojąca, zwłaszcza że pogoda w Polsce znacznie się poprawiła, a inne ośrodki żużlowe już rozpoczęły sezon. W Lublinie nadal trzeba czekać na poprawę warunków na torze. Według informacji "Kuriera Lubelskiego", powrócił temat wyjazdu na zagraniczny tor, tym razem do słowackiej Żarnowicy. Obiekt ten jest doskonale znany Martinowi Vaculikowi, nowemu zawodnikowi lubelskiej drużyny. Nie byłby to pierwszy raz, gdy Vaculik trenuje tam ze swoim zespołem – w 2024 roku Stal Gorzów również odbyła tam zgrupowanie przygotowawcze.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, ten nowy plan awaryjny, dzięki zaangażowaniu jednego z liderów, może być kluczowy dla przygotowań Motoru do nadchodzących rozgrywek. Wielu mieszkańców naszego regionu śledzi losy lubelskiej drużyny, a ewentualne problemy z torem mogłyby wpłynąć na morale zespołu i kibiców.