Emocjonujący rewanżowy mecz 1/8 finału Ligi Konferencji pomiędzy Rakowem Częstochowa a ACF Fiorentiną zakończył się porażką polskich "Medalików" 1:2. Choć gospodarze objęli prowadzenie tuż po przerwie, to włoska drużyna zdołała odwrócić losy spotkania, a ostatecznie przypieczętować awans w ostatnich sekundach gry. Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, kluczowym momentem, który wywołał ogromne kontrowersje, była decyzja arbitra o odwołaniu rzutu karnego dla Rakowa po wideoweryfikacji.
Pierwsze spotkanie we Florencji zakończyło się wynikiem 1:2 dla włoskiej drużyny, mimo że Raków prowadził przez pewien czas. W rewanżowym meczu przed własną publicznością podopieczni trenera Łukasza Tomczyka przystąpili do gry z dużą determinacją i wiarą w zwycięstwo, nie wykazując cienia respektu dla rywala. Trener podkreślał przed meczem potrzebę gry na najwyższym poziomie przez każdego zawodnika i zjednoczenia zespołu.
Pierwsza połowa spotkania w Częstochowie nie przyniosła rozstrzygnięcia. Raków dominował i miał więcej z gry, ale jego optyczna przewaga nie przełożyła się na konkretne sytuacje bramkowe. Bezbramkowy remis premiował gości, którzy nie forsowali tempa, zachowując spokój.
Sytuacja zmieniła się tuż po przerwie. W okolicach pola karnego, po podaniu od Ivi Lopeza, Karol Struski zdołał oddać płaski strzał. Po rykoszecie piłka znalazła drogę do bramki, dając Rakowowi prowadzenie 1:0. Radość gospodarzy była jednak krótkotrwała.
Fiorentina, jak można było się spodziewać, zareagowała i zaczęła wywierać presję. W 68. minucie Cher Ndour, który zdobył bramkę również w pierwszym meczu, doprowadził do wyrównania, ponownie wykorzystując rykoszet. Bramkarz Rakowa, Oliwier Zych, miał w tej sytuacji niewielkie szanse na skuteczną interwencję.
Kulminacja emocji nastąpiła w końcówce spotkania. Sędzia początkowo podyktował rzut karny dla Rakowa po faulu na Jonatanie Brunesie. Jednak po analizie VAR arbiter zmienił swoją decyzję i cofnął jedenastkę. To właśnie ten moment stał się przedmiotem gorących dyskusji i wzbudził największe emocje.
W siódmej minucie doliczonego czasu gry Fiorentina zadała ostateczny cios. Marin Pongracić, widząc wysuniętego Oliwiera Zycha, zdecydował się na strzał z własnej połowy boiska, trafiając do pustej bramki. Ryzyko opłaciło się gościom, którzy przypieczętowali zwycięstwo 2:1 i awans do kolejnej fazy rozgrywek.
Analiza lokalna: Mimo porażki i odpadnięcia z Ligi Konferencji, Raków Częstochowa pokazał charakter i wolę walki. Wielu mieszkańców regionu śledziło zmagania polskiego klubu w europejskich pucharach z ogromnym zainteresowaniem. Choć wynik meczu i kontrowersyjna decyzja sędziowska mogą budzić niedosyt, postawa drużyny zasługuje na uznanie. Awans Fiorentiny oznacza, że kolejny europejski pucharowy rywal dla polskich klubów, który mógłby przyciągnąć kibiców z naszego regionu, zakończył swoją drogę w tej edycji.
Redakcja poleca.to donosi: Statystyki meczu to posiadanie piłki 47% dla Rakowa i 53% dla Fiorentiny, 13 strzałów Rakowa (7 celnych) wobec 19 strzałów Fiorentiny (7 celnych). Ataki Rakowa wyniosły 95, a Fiorentiny 107.