Osman Bukari, najdroższy zawodnik w historii polskiej Ekstraklasy, sprowadzony za 5,5 miliona euro, znalazł się w trudnej sytuacji w Widzewie Łódź. Po tym, jak stracił miejsce w podstawowym składzie, a następnie w kadrze meczowej, klub znalazł dla niego nietypowe zadanie przed spotkaniem z Lechem Poznań.
Widzew Łódź w tym sezonie zainwestował znaczną kwotę w transfery, szacowaną na około 22 miliony euro. Rekordowym zakupem był właśnie Osman Bukari, który trafił do klubu z amerykańskiej ligi MLS, Austin FC. Mimo początkowych zapewnień o jego wartości, Ghańczyk, podobnie jak cała drużyna do niedawna, stanowił spore rozczarowanie. W pierwszych pięciu meczach nie zanotował ani jednego gola, ani asysty.
Po odpadnięciu Widzewa z Pucharu Polski, co przypieczętowało los trenera Igora Jovica, nastąpiła zmiana na stanowisku szkoleniowca. Miejsce Chorwata zajął Aleksandar Vuković. Niestety, dla Bukariego ta roszada nie przyniosła poprawy sytuacji, a wręcz ją pogorszyła.
Serbski trener nie uwzględnił Bukariego w kadrze meczowej na spotkanie z Lechem Poznań, co zostało oficjalnie zakomunikowane jako decyzja szkoleniowca. Choć Widzew wygrał tamto spotkanie 2:1, jedyna aktywność Bukariego związana z tym dniem miała charakter symboliczny – przed meczem rozdawał kwiaty kibickom z okazji Dnia Kobiet.
Aleksandar Vuković po meczu wyjaśnił swoją decyzję, podkreślając, że nie widzi Bukariego jako prawego wahadłowego, którego potrzebował zespół, ani jako ofensywnego pomocnika w obecnym ustawieniu 1-3-4-3. Trener zasugerował, że brak obecności Bukariego mógł przyczynić się do zdobycia zwycięskiego gola przez Frana Alvareza.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, sytuacja Osmana Bukariego w Widzewie jest niepewna. Pomimo statusu najdroższego zawodnika w historii ligi, jego forma i brak miejsca w składzie budzą pytania o przyszłość w klubie. Dla mieszkańców Polski obserwowanie, jak tak duży transfer nie przynosi oczekiwanych rezultatów, jest z pewnością gorzkim tematem, zwłaszcza w kontekście ogólnych ambicji ligi.