W świecie żużla Texom Stal Rzeszów znalazła się w centrum burzy medialnej po tym, jak zatrudnienie Krzysztofa Kasprzaka na stanowisko dyrektora sportowego wywołało nieoczekiwane konsekwencje. Kasprzak, były wicemistrz świata, który w minionym sezonie zyskał popularność jako ekspert telewizyjny, miał pomóc rzeszowskiej drużynie w powrocie do PGE Ekstraligi. Jednak jego początkowe działania doprowadziły do poważnego kryzysu w zespole.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, sytuacja w Stali Rzeszów była napięta już na etapie budowania składu na sezon 2026. Początkowo próby nawiązania kontaktu z zawodnikami przez Kingę Hepel, menedżerkę Martina Vaculika, nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Konieczna była interwencja dotychczasowego menedżera, Pawła Piskorza, który w rekordowym tempie zdołał doprowadzić do porozumienia z kluczowymi zawodnikami, takimi jak Rasmus Jensen, Andreas Lyager, Oskar Fajfer i Mateusz Szczepaniak, a także z juniorem Maksymem Borowiakiem. Sukcesy transferowe Piskorza wydawały się gwarantować mu stabilną pozycję w klubie.
Piskorz czuł się zlekceważony
Trzy tygodnie temu klub zaprosił na rozmowy Krzysztofa Kasprzaka. Paweł Piskorz dowiedział się o tym nieoficjalnie i natychmiast udał się do prezes Katarzyny Marszałek, aby wyjaśnić tę sprawę. Szybko okazało się, że Kasprzak nie tylko ma zostać dyrektorem sportowym, ale także przejąć obowiązki menedżera podczas meczów. Ta decyzja zaskoczyła i oburzyła zawodników, którzy mieli poczucie, że ich dotychczasowy menedżer został odsunięty na boczny tor. Wielu z nich, jak Mateusz Szczepaniak, podkreślało, że zdecydowali się na grę w Stali właśnie ze względu na Pawła Piskorza.
Redakcja poleca.to donosi, że po rozmowach z zawodnikami, którzy wyrazili swoje niezadowolenie, Paweł Piskorz złożył wypowiedzenie. Mimo prób pani prezes, aby przekonać go do pozostania i przedstawić wizję wspólnego prowadzenia zespołu z Kasprzakiem, Piskorz poczuł się urażony i uznał, że taka współpraca nie będzie zdrowa dla drużyny. Obawiał się, że w przypadku niepowodzeń cała wina spadnie na niego.
Obawy o przyszłość i potencjalne transfery
Dodatkowym powodem niepokoju Piskorza były pogłoski o potencjalnym transferze Mateja Žagara, który ma dobre relacje z Krzysztofem Kasprzakiem i aktywnie poszukuje klubu. Choć klub zaprzecza takim planom, Piskorz obawiał się, że obecność kolejnego doświadczonego zawodnika może dodatkowo podzielić szatnię i zaostrzyć rywalizację o miejsce w składzie, co w żużlu często prowadzi do negatywnych konsekwencji.
Osoby blisko związane z Pawłem Piskorzem informują, że powrót menedżera do klubu jest mało prawdopodobny. Mimo starań zarządu, Piskorz jest zdecydowany odejść, czując się głęboko poruszony sposobem, w jaki potraktowano jego dotychczasową pracę. Chociaż nie miał nic przeciwko osobie Kasprzaka, oczekiwał jasnego podziału kompetencji i możliwości samodzielnego prowadzenia zespołu, który sam budował.