Poleca.to
Sport

Sabalenka ostro odpowiada szefowi turnieju: "Nie wiem, czy chcę tam wrócić!"

Aryna Sabalenka ostro skomentowała słowa szefa turnieju WTA w Dubaju, Salah Tahlaka, który sugerował surowsze kary za wycofania się zawodniczek. Białorusinka zasugerowała, że może nie chcieć już wracać na ten turniej.

Wsparcie AI. Ten materiał został opracowany przy wsparciu narzędzi sztucznej inteligencji, a następnie zweryfikowany i zatwierdzony przez redakcję poleca.to.
Sabalenka ostro odpowiada szefowi turnieju: "Nie wiem, czy chcę tam wrócić!"

Aryna Sabalenka wycofała się z turnieju WTA w Dubaju, podobnie jak Iga Świątek. Decyzja ta wywołała ostrą reakcję szefa zawodów, Salah Tahlaka, który zasugerował, że tenisistki powinny być surowiej karane za rezygnację w ostatniej chwili. Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, Białorusinka nie pozostała dłużna i stanowczo skomentowała słowa dyrektora.

Sabalenka początkowo przekazała oficjalne oświadczenie: "Bardzo mi przykro, że muszę wycofać się z Dubaju. Mam wyjątkową więź z turniejem, kibicami i miastem. Niestety, nie czuję się w stu procentach dobrze. Mam jednak nadzieję, że wrócę w przyszłym roku i życzę turniejowi wspaniałego wydarzenia".

Jednak słowa Salah Tahlaka, który nazwał powody wycofania się „nieco dziwnymi” i zasugerował odebranie punktów rankingowych, doprowadziły do zdecydowanej reakcji tenisistki.

Sabalenka nie wytrzymała. Skomentowała to, co powiedział Salah Tahlak

Salah Tahlak stwierdził: "Myślę, że zawodnicy powinni być surowiej karani za wycofanie się, nie tylko grzywną, ale powinni mieć odjęte punkty rankingowe. Sama grzywna nic nie da. Należy im zabrać po 500, albo 1000 punktów za wycofanie się w ostatniej chwili. Będzie to bardziej odczuwalne niż grzywna".

Bezpośrednio przed rozpoczęciem zmagań w Miami, Sabalenka odpowiedziała na tę krytykę w bardzo bezpośredni sposób. "Nie jestem pewna, czy kiedykolwiek będę chciała tam wrócić po jego komentarzu" – powiedziała 27-latka, cytowana przez Bena Rothenberga, dając jasno do zrozumienia, jak bardzo uraziły ją słowa szefa turnieju.

Wielu fanów tenisa w Polsce śledzi kariery czołowych zawodniczek, w tym Igi Świątek i Aryny Sabalenki. Ich decyzje dotyczące udziału w prestiżowych turniejach, a także kontrowersje z nimi związane, budzą duże zainteresowanie. Reakcja Sabalenki pokazuje, jak ważne dla sportowców są wzajemny szacunek i profesjonalne podejście ze strony organizatorów.

Udostępnij:

Powiązane wiadomości

Przeglądaj wiadomości