Niespodziewana klęska dotknęła turniej WTA 1000 w Indian Wells. Kilka dni po zdobyciu tytułu w Austin, faworyzowana Peyton Stearns zakończyła swój udział w kalifornijskich zawodach już na pierwszym etapie. Amerykanka, zajmująca 48. miejsce w rankingu WTA, przegrała po zaciętym dwusetowym meczu z argentyńską tenisistką Solaną Sierrą (65. WTA) wynikiem 5:7, 5:7.
Początek spotkania sugerował łatwe zwycięstwo Stearns. Amerykanka szybko uzyskała przełamanie i prowadziła 3:1. Jednak Solana Sierra zdołała odwrócić losy seta, obronić dwie piłki setowe przy stanie 4:5 i ostatecznie wygrać pierwszą partię 7:5. Druga odsłona przebiegała według podobnego scenariusza. Stearns ponownie zbudowała przewagę, prowadząc już 4:1, a następnie serwując po wygraną w secie przy stanie 5:3. Ponownie jednak presja okazała się zbyt duża. Sierra wyrównała na 5:5, a następnie wygrała cztery gemy z rzędu, pieczętując swoje zwycięstwo w całym meczu.
Po spotkaniu Solana Sierra przyznała, że gra rywalki była bardzo szybka i agresywna, co utrudniało jej zadanie. Mimo to, podkreśliła, że udało jej się utrzymać pozytywne nastawienie i cieszy się z awansu do kolejnej rundy. Zapytana o starcie z ósmą „rakietą” turnieju, Mirrą Andriejewą, Argentyńska tenisistka stwierdziła, że będzie to „super ciężki mecz”, ale nie będzie odczuwać żadnej presji.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, wynik ten jest sporą niespodzianką, biorąc pod uwagę niedawną formę Stearns, która zaledwie kilka dni przed rozpoczęciem turnieju w Indian Wells triumfowała w zawodach w Austin. Dla mieszkańców naszego regionu, którzy śledzą zmagania tenisowe, jest to kolejny dowód na to, jak nieprzewidywalny potrafi być sport na najwyższym poziomie. Wielu kibiców liczyło na dalsze sukcesy Amerykanki.