W turnieju WTA 1000 w Miami doszło do ogromnej niespodzianki w 1/8 finału. Amanda Anisimova, uważana za faworytkę starcia z Belindą Bencic, uległa swojej rywalce w zaledwie godzinę i 18 minut. Spotkanie, rozegrane w nocy z poniedziałku na wtorek polskiego czasu, zakończyło się wynikiem 6:2, 6:2 dla Szwajcarki.
Przed pierwszym gemem to reprezentantka gospodarzy, notowana wyżej w rankingu WTA, była postrzegana jako murowana kandydatka do zwycięstwa. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. Belinda Bencic od początku narzuciła swój styl gry i konsekwentnie kontrolowała przebieg meczu. Już w trzecim gemie zanotowała kluczowe przełamanie, a następnie nie straciła swojego podania, wygrywając pierwszego seta 6:2.
Druga partia przebiegała według identycznego scenariusza. Szwajcarka dwukrotnie zdołała przełamać serwis Amerykanki, która kompletnie nie potrafiła znaleźć sposobu na skuteczną grę rywalki. Ostatecznie Bencic triumfowała 6:2, 6:2, wykorzystując cztery z siedmiu break-pointów i zdobywając 74% punktów po pierwszym serwisie. Niemal na każdej płaszczyźnie dominowała tego dnia.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, porażka Anisimovej oznacza, że w Miami nie zobaczymy już reprezentantki Stanów Zjednoczonych w dalszej fazie turnieju. Wcześniej z rywalizacją pożegnali się polscy tenisiści: Hubert Hurkacz, Magdalena Fręch, Iga Świątek i Magda Linette. Na Florydzie zabrakło również Kamila Majchrzaka.
Belinda Bencic w ćwierćfinale zmierzy się z Coco Gauff. Nie dojdzie zatem do wyczekiwanego amerykańskiego pojedynku na miamińskich kortach, na który z pewnością liczyli miejscowi fani. Redakcja poleca.to donosi, że dla kibiców tenisa oznacza to brak kolejnego potencjalnego hitu w tym prestiżowym turnieju.