Władimir Semirunnij, wicemistrz olimpijski na dystansie 10 000 metrów, znalazł się w nowej, ekscytującej rzeczywistości po igrzyskach olimpijskich we Włoszech. Jego ostatnie sukcesy, choć jeszcze niedocenione w pełni, zbiegły się z ważną wiadomością z Polski, której zupełnie się nie spodziewał. Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, cała sytuacja została skomentowana przez zawodnika w zaledwie 22 sekundy.
Polski Związek Łyżwiarstwa Szybkiego, zgodnie z zapowiedziami dyrektora sportowego Konrada Niedźwiedzkiego i prezesa Rafała Tatarucha, wysłał na Mistrzostwa Świata w wielobojach w Heerenveen najsilniejszy skład. Mimo że igrzyska były imprezą docelową, zawodnicy mają walczyć o medale na słynnym torze Thialf.
Władimir Semirunnij ma stamtąd fantastyczne wspomnienia, które z pewnością napędziły go do sukcesu w Mediolanie. Już w grudniu, podczas Pucharu Świata na tym samym torze, ustanowił nowy rekord obiektu na 10 000 metrów, który był jednocześnie trzecim najlepszym wynikiem w historii tej konkurencji.
Rywalizacja w wielobojach jest jednak wymagająca. Jak podkreślał dyrektor Niedźwiedzki, Semirunnij jest zdeterminowany, by walczyć o wszystkie możliwe laury do końca sezonu. Już podjął decyzję o starcie w mistrzostwach Polski w wielobojach w Tomaszowie Mazowieckim, które będą zwieńczeniem sezonu i wieloletnich przygotowań do igrzysk.
W tym samym czasie Semirunnij, wraz z innymi wybitnymi polskimi sportowcami, takimi jak Kacper Tomasiak, Paweł Wąsek (skoki narciarskie) oraz Damian Żurek, otrzymał specjalny finansowy bonus od firm Plus i Telewizja Polsat. Jest to wyraz uznania dla postawy czwórki olimpijczyków.
Tomasiak otrzymał 275 tysięcy złotych, a pozostali trzej sportowcy po 100 tysięcy złotych. Władimir Semirunnij zareagował na tę wiadomość niezwykle pozytywnie. W krótkim wywiadzie dla Polsatu Sport wyraził swoją radość i zaskoczenie.
- Zbieram na mieszkanie. Naprawdę chciałbym podziękować firmie Polkomtel za ten prezent, jak mi powiedzieli, symboliczny... - powiedział Semirunnij z uśmiechem, podkreślając znaczenie kwoty 100 tysięcy złotych.
Dodał: - Naprawdę byłem bardzo zaskoczony. Dziękuję bardzo za to i za wszystko. Gdy mówię, że Polska jest moim domem, to naprawdę chciałbym tutaj osiąść i właśnie kupić swoje mieszkanie. Uśmiech nie schodził mu z twarzy przez całą rozmowę.
Ta historia pokazuje, jak ważne jest docenianie sukcesów sportowców i jak pozytywny wpływ może mieć takie wsparcie na ich dalszą karierę i życie osobiste. Redakcja poleca.to życzy Władimirowi Semirunnijowi powodzenia w realizacji jego planów.