
Jakub Kępa, prezes Orlen Oil Motoru Lublin, przedłużając o 2 lata kontrakt Bartosza Zmarzlika osiągnął potężny sukces. Klub, który od pięciu lat nie schodzi z podium ma jednak kolejne problemy na głowie. O tym, że trzeba szukać nowego U24 (wiek kończy Mateusz Cierniak) już pisaliśmy, ale to nie wszystko. Jest coś jeszcze. Jeśli prezes nie zadziała szybko, to Motorowi grozi rozbiór drużyny.

Orlen Oil Motor potrzebował kilku miesięcy, by uporać się z największym problemem, jakim była groźba odejścia Bartosza Zmarzlika. Konkurencyjna oferta z Betardu Sparty Wrocław sprawiła, że Motor poniósł olbrzymi wysiłek finansowy, ale będzie miał Zmarzlika do końca sezonu 2028.
Motor osiągnął sukces, ale komfortu nie ma. Wręcz przeciwnie
Utrzymanie Zmarzlika, to sukces, bo już wcześniej mówiło się, że jakby on odszedł, to do rozbioru drużyny doszłoby w błyskawicznym tempie. Jednak ten rozbiór wciąż jest możliwy, bo kiedy Motor bił się o Zmarzlika inni wielcy (Sparta i Apator Toruń) betonowali składy, przedłużając nawet o 2 lata umowy swoich największych gwiazd. Motor tego nie zrobił. Gwiazdy z Lublina mają roczne umowy. Kiedy inne kluby zaczną się rozglądać za wzmocnieniami, to pierwsze kroki skierują właśnie do Motoru, bo tam są ciekawi zawodnicy do wyjęcia.
Sytuacja nie jest dla prezesa Jakuba Kępy komfortowa. Raz, że wykrwawił się finansowo na wojnie o Zmarzlika, a dwa, że już kilka miesięcy temu w świat poszedł w sygnał, że jednak da się wyciągnąć zawodników z Motoru. W końcu w ostatnim oknie klub stracił Dominika Kuberę i Jacka Holdera i padł mit Motoru będącego obiektem pożądania najlepszych żużlowców.
Zobacz również:
PGE Ekstraliga Nowy trener Stali Gorzów w potrzasku. W tle niechlubny rekord
Dariusz Ostafiński- Mówiło się o Gollobie, a jest ktoś od Zmarzlika. Prezes legendy znów wszystkich zaskoczył
- Wyrywali sobie skrawki stroju. 37,5 miliona i ciągle rośnie
Roczne kontrakty seniorów Motoru, to dla innych pokusa
Dlatego w Motorze muszą zakasać rękawy i brać się do roboty, bo Martin Vaculik, Kacper Woryna, Mateusz Cierniak i Fredrik Lindgren mają roczne kontrakty. Jeśli Włókniarz Częstochowa będzie szukał wzmocnień (a od początku roku mówi się, że nowy właściciel wziął duże nazwiska na celownik), jeśli Polonia Bydgoszcz będzie chciała zbudować lepszy, mocniejszy skład po ewentualnym awansie, to ruszą na zakupy do Lublina. I nie będą w tej kolejce sami.
Motor nie mógł uniknąć tej sytuacji. O ile jeszcze kiedyś klub uprzedzał innych na transferowej giełdzie, o teraz musi reagować na to, co robią inni. Prezes Kępa od połowy 2025 łata dziury. Najpierw musiał szybko zareagować na odejście Kubery, a potem na utratę Holdera. Pozycja negocjacyjna Motoru w rozmowach z Vaculikiem i Woryną, którzy przyszli w miejsce utraconych żużlowców, nie była przesadnie mocna. Trzeba było brać nawet na rok i nie wybrzydzać, bo lepszych opcji nie było.
Zmarzlik pomoże prezesowi w rozmowach
Jednak teraz prezes Kępa musi działać szybko. Ma Zmarzlika, więc może grać argumentem, że "jest Bartek, że może pomóc, że klub ma się dobrze, skoro dalej jeździ w nim mistrz świata". Trudno jednak oszacować możliwości finansowe Motoru po tym, jak musiał dosypać Zmarzlikowi do nowego kontraktu na 2027 i 2028. A to ma znaczenie, bo opinia świetnego płatnika to jedno (faktura rozliczona w terminie), ale jednak wysokie gaże wciąż działają na wyobraźnię zawodników. I trudno powiedzieć, czy Motor będzie w stanie odpowiednio zareagować jeśli taki Cierniak, czy Vaculik dostaną umowy na poziomie miliona i 10 tysięcy lub wyższe.
Oczywiście Motor poradzi sobie w tym sensie, że na pewno zmontuje co najmniej niezły skład. Niewykluczone, że prezes Kępa zdecyduje się na to, by jeszcze w trakcie sezonu przedłużyć jedną, czy dwie umowy. To pozwoli zaoszczędzić trochę pieniędzy i dać trochę więcej jakże potrzebnej stabilizacji.



Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nasDołącz do nasBartosz ZmarzlikJakub KępaMotor Lublin żużel