Poleca.to
Sport

Sensacyjne wieści z Szanghaju ws. przyszłości Unii Tarnów. Czas ucieka!

Unia Tarnów ma zaledwie do 20 marca na spłatę zadłużenia, aby móc wystartować w Krajowej Lidze Żużlowej. Przewodniczący rady nadzorczej klubu przebywa w Szanghaju i nie daje nadziei na rychłe rozwiązanie problemu.

Wsparcie AI. Ten materiał został opracowany przy wsparciu narzędzi sztucznej inteligencji, a następnie zweryfikowany i zatwierdzony przez redakcję poleca.to.
Sensacyjne wieści z Szanghaju ws. przyszłości Unii Tarnów. Czas ucieka!

Unia Tarnów stoi na krawędzi przepaści. Klub ma czas do 20 marca na uregulowanie zaległości finansowych, w przeciwnym razie może zapomnieć o starcie w Krajowej Lidze Żużlowej. Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, mimo starań, sytuacja jest dramatyczna.

Stanowisko władz ligi i tajemniczy kontakt

Z informacji przekazanych przez Ireneusza Igielskiego, przewodniczącego Rady Nadzorczej KLŻ, wynika jasno: jeśli Unia nie spełni swoich zobowiązań w wyznaczonym terminie, nie pojawi się na starcie ligi. 25 marca zaplanowano posiedzenie Prezydium PZM, na którym formalnie zapadnie decyzja. Już teraz przygotowywany jest wariant rozgrywek z siedmioma zespołami, w którym mecze z udziałem tarnowskiego klubu zostałyby odwołane.

Przez ostatnie dwa miesiące panowała cisza wokół działań ratunkowych, a przewodniczący rady nadzorczej Unii, Artur Lewandowski, wydawał się nieosiągalny. Jednak udało się nawiązać z nim kontakt. Ku zaskoczeniu, Lewandowski znajduje się obecnie w Szanghaju, gdzie oczekuje na ważne spotkanie biznesowe. Zapytany o działania ratunkowe, stwierdził krótko: „Nic ode mnie nie zależy. Są na miejscu inni ludzie”.

Zniechęcenie i brak funduszy

Według nieoficjalnych doniesień, rozmowa Lewandowskiego z szefem polskiego żużla również nie przyniosła optymistycznych wieści. Miał on wyrazić swoje znużenie całą sytuacją i brak chęci do dalszego angażowania się w ratowanie klubu. Choć nie chciał formalnie wycofać Unii z ligi, jego słowa sugerują brak wiary w pozytywne rozwiązanie. Kilka dni temu poinformował trenera Stanisława Burzę, że nie przeznaczy już żadnych środków na klub, przerzucając odpowiedzialność na pozostałych udziałowców.

Ogromne koszty przejęcia i perspektywa nowego klubu

Potencjalne przejęcie Unii Tarnów przez nowe osoby, takie jak społecznik Waldemar Jasiński, wiązałoby się z ogromnymi kosztami. Szacuje się, że na spłatę zaległości potrzeba około 5 milionów złotych, a dodatkowe 3-4 miliony byłyby niezbędne na start w lidze. W tej sytuacji, wielu chętnych inwestorów może poczekać, aż klub upadnie, by następnie zgłosić nowy podmiot, który mógłby rozpocząć rozgrywki w 2027 roku bez obciążeń.

Dla zawodników oznacza to prawdopodobnie brak odzyskania należnych im pieniędzy, a dla kibiców – smutek z powodu braku możliwości wspierania ukochanej drużyny na torze. Sytuacja jest napięta, a do 20 marca pozostało niewiele czasu.

Udostępnij:

Powiązane wiadomości