Poleca.to
Sport

Sensacyjne wyznanie polskiej panczenistki. "Na sto procent zakończyłabym karierę" po igrzyskach!

Polska panczenistka Kaja Ziomek-Nogal ujawniła zaskakujący plan dotyczący swojej kariery po igrzyskach olimpijskich w Mediolanie. Zaledwie 0,12 sekundy dzieliło ją od medalu na dystansie 500 metrów.

Wsparcie AI. Ten materiał został opracowany przy wsparciu narzędzi sztucznej inteligencji, a następnie zweryfikowany i zatwierdzony przez redakcję poleca.to.
Sensacyjne wyznanie polskiej panczenistki. "Na sto procent zakończyłabym karierę" po igrzyskach!

Tylko Władimir Semirunnij zdołał wywalczyć medal dla Polski na niedawnych igrzyskach olimpijskich we Włoszech. Niewiele brakowało jednak do większego sukcesu, o medal otarł się m.in. Damian Żurek. Na dystansie 500 metrów Kaja Ziomek-Nogal straciła do trzeciej lokaty zaledwie 0,12 sekundy. 28-latka wróciła myślami do wydarzeń z Mediolanu i ujawniła zaskakujący plan dotyczący swojej przyszłości. "Na sto procent" - zadeklarowała w rozmowie z TVP Sport.

Polscy kibice wiązali spore nadzieje z kadrą panczenistów i panczenistek, a najbardziej optymistyczne scenariusze zakładały zdobycie kilku medali. Ostatecznie na podium stanął tylko Władimir Semirunnij, ale pozostała część biało-czerwonego zespołu również może być dumna. Ogromny hart ducha wykazała zwłaszcza Kaja Ziomek-Nogal. Po niedawnym porodzie zawodniczka z Lubina postawiła sobie za cel zdobycie olimpijskiego krążka, jednak w Mediolanie zabrakło jej do tego zaledwie 0,12 sekundy na dystansie 500 metrów.

Ziomek-Nogal rozpoczęła rywalizację znakomicie, uzyskując trzeci czas tuż po starcie. Ostatecznie uplasowała się na szóstej pozycji. Taka minimalna strata do podium z pewnością była bolesna, zwłaszcza że zawodniczka miała w planach szokujące zakończenie kariery. Jak sama przyznała w rozmowie z TVP Sport, gdyby udało jej się zdobyć medal, byłby to definitywny koniec jej sportowych zmagań.

Kaja Ziomek-Nogal mogła zakończyć karierę po igrzyskach. Przyznała się

"Zawsze moim marzeniem było osiągnąć szczyt i wtedy odejść. Gdybym na igrzyskach zdobyła medal, to byłby koniec. Na sto procent. Tak właśnie zresztą miało być. Miałam w Mediolanie wziąć medal, zejść z podium i powiedzieć: 'dziękuję bardzo, było miło'. Jak kończyć, to właśnie w takim stylu" - zdradziła czołowa polska panczenistka. Pomimo trudnych chwil we Włoszech, nadal marzy o medalu, ale jednocześnie rozważa swoją przyszłość w tej wymagającej dyscyplinie.

"Te cele, które mam gdzieś w głowie, ciągną mnie ku temu, żeby zostać w sporcie. Ale nie wiem, czy na zasadzie: 'jeszcze jeden sezon i zobaczymy co dalej', czy bardziej 'celujemy w igrzyska, więc trzeba teraz dwa sezonu potraktować luźniej, żeby do nich dotrwać'. Kluczowa w tym wszystkim jest myśl, że chcę spędzać więcej czasu z moim dzieckiem, które przez ostatnie dwa lata poniosło ogromne koszty tego, że nie było mnie w domu" - oznajmiła.

Obecnie Kaja Ziomek-Nogal skupia się na dołączeniu do elitarnego "klubu 36", co oznacza osiągnięcie czasu poniżej 37 sekund na dystansie 500 metrów. Byłby to jednocześnie nowy rekord Polski.

Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, mimo że Kaja Ziomek-Nogal pochodzi z Lubina, jej osiągnięcia są śledzone z zainteresowaniem przez mieszkańców całego regionu, w tym również naszego miasta. Sukcesy polskich sportowców, nawet jeśli nie przynoszą medali, budzą dumę i motywują do aktywności fizycznej. Bliskość sukcesu na igrzyskach olimpijskich pokazuje, jak wiele pracy i determinacji potrzeba, by osiągnąć mistrzostwo, a deklaracje zawodniczki dotyczące przyszłości otwierają dyskusję o równowadze między karierą sportową a życiem rodzinnym.

Udostępnij:

Powiązane wiadomości

Przeglądaj wiadomości