Ostatnie wydarzenia na meczu Widzewa Łódź z Lechem Poznań rzucają cień na polską piłkę nożną i stanowią mocny argument za rezygnacją z przyjmowania zorganizowanych grup kibiców gości, zwłaszcza tych o wrogich relacjach z gospodarzami. Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, po wizycie fanów z Poznania pozostały po nich zniszczone toalety i zalana serwerownia, co stawia pod znakiem zapytania możliwość organizacji kolejnych spotkań z udziałem kibiców przyjezdnych w Łodzi w tym sezonie.
Konflikt między klubami i ich kibicami to niestety coraz częstszy obrazek w polskim futbolu. Niedawno byliśmy świadkami skandalu na linii Śląsk Wrocław – Wisła Kraków, gdzie fani obu drużyn, niegdyś przyjaciele, teraz są zaciekłymi wrogami. Skończyło się to tym, że Wisła nie przyjechała na mecz do Wrocławia, a spotkanie zostało przerwane po 15 minutach.
Podobne napięcie towarzyszyło meczowi w Łodzi. Choć pierwotnie planowano przyjazd około 900 kibiców Lecha, pod stadionem pojawiło się około 600. Pozostała część grupy postanowiła szukać konfrontacji z sympatykami Widzewa, wysiadając z pociągu w okolicy stadionu. Dzięki szybkiej reakcji policji udało się uniknąć bezpośredniego starcia, jednak ta grupa nie weszła na obiekt. Jak informuje nas redakcja poleca.to, rozwścieczeni kibice Lecha, którzy jednak dostali się na stadion, zdemolowali toalety i zniszczyli serwerownię. Klub z Łodzi, cytowany przez źródło, wskazuje na celowe działania gości mające na celu eskalację przemocy.
Nie jest to pierwszy incydent z udziałem kibiców gości na stadionie Widzewa. W przeszłości podobne zdarzenia miały miejsce po wizytach Śląska Wrocław, Lecha Poznań w 2023 roku, a wcześniej GKS Tychy, kiedy to sterroryzowano personel gastronomiczny. Tym razem, co ciekawe, catering dla kibiców gości nie był dostępny na prośbę samego Lecha.
Opisywane zdarzenia jednoznacznie pokazują, jak trudnym problemem jest organizacja meczów podwyższonego ryzyka. Wizyty kibiców drużyn, które żywią do siebie wzajemną nienawiść, niemal zawsze grożą podobnymi ekscesami. W Polsce istnieją głęboko zakorzenione konflikty między grupami kibicowskimi, takie jak Wisła, Widzew, Ruch kontra Lech, ŁKS i GKS Tychy, czy Wisła kontra Lechia i Śląsk. Mecze te przyciągają specyficzne, zdyscyplinowane grupy, które często mają predyspozycje do konfrontacji fizycznych.
W ocenie redakcji poleca.to, obecna sytuacja wymaga stanowczych działań. Jeśli policja nie jest w stanie skutecznie identyfikować i karać sprawców zniszczeń, a kluby ulegają presji kibiców, rozwiązaniem może być całkowita likwidacja sektora gości dla drużyn o wrogich relacjach. Przykład Widzewa pokazuje, że gdy zakaz wyjazdowy uniemożliwiał przyjazd kibiców gości, na ich miejscach zasiadały dzieci z fanklubów, tworząc atmosferę piłkarskiego święta, wolną od wulgaryzmów, zniszczeń i agresji. Prawdziwą atmosferę tworzy pełen stadion, doping i poczucie wspólnoty, a nie akty wandalizmu i przemocy.