Po zdobyciu medalu mistrzostw Polski, Nicole Konderla-Juroszek niespodziewanie ogłosiła zawieszenie kariery. Kilka dni później w wywiadzie dla TVP Sport wyznała, że dwa sezony temu padła ofiarą mobbingu ze strony ówczesnego sztabu szkoleniowego reprezentacji Polski w skokach narciarskich. Na jej słowa zareagował trener Harald Rodlauer wraz z innymi członkami tamtego sztabu.
23-letnia skoczkini, której decyzja zaskoczyła środowisko sportowe, ujawniła w rozmowie: "Doświadczyłam w tamtym sezonie mobbingu. Sportowe kwestie sportowymi kwestiami, ale jeśli krytykuje się zawodnika za sprawy, które wykraczają poza sport, za to, czy się uśmiecha, to nie jest to w porządku. Byłam wtedy w trakcie leczenia, na tabletkach, moje ciało się zmieniło". Po publikacji, na prośbę zawodniczki, pierwsze zdanie wywiadu zmieniono na: "myślę, że w pewnych kwestiach mogło to być związane z mobbingiem". Konderla-Juroszek podkreśliła, że miała na myśli cały ówczesny sztab i nie chce nikogo personalnie atakować, dodając, że przez długi czas obwiniała siebie.
Sytuacja nabiera złożoności, ponieważ Harald Rodlauer został zatrudniony przez Polski Związek Narciarski na stanowisko trenera kobiecej kadry w 2023 roku. Konderla-Juroszek kontynuowała jednak treningi pod okiem Łukasza Kruczka, co zakończyło się jej zawieszeniem i odsunięciem od głównej reprezentacji. W skład ówczesnego sztabu wchodzili również Stefan Hula oraz fizjoterapeutka Theresa Koren.
Harald Rodlauer i pozostali członkowie sztabu odnieśli się do zarzutów w oświadczeniu przesłanym do portalu "Sport.pl". Stanowczo zaprzeczyli oni oskarżeniom o mobbing. "W żadnym momencie naszej pracy w Polsce nie wystąpiło systemowo wykluczenie, celowe dyskredytowanie czy niewłaściwe zachowanie w kierunku jakiejkolwiek zawodniczki w naszym zespole. Potwierdzamy, że podczas naszej współpracy pojawiały się różne perspektywy wobec struktury treningów, wewnętrznej koordynacji działań i oczekiwań wobec roli poszczególnych osób. W środowisku skupionym na pracy wysokiej klasy takie różnice się pojawiają. Naszym priorytetem zawsze jest pozostać przy jasnych strukturach i zapewnić równe traktowanie. Jednak indywidualnych nieporozumień nie wolno zrównywać z mobbingiem" – czytamy w komunikacie.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, tego typu zarzuty mogą wpłynąć na wizerunek polskiego sportu i budowanie zaufania wśród młodych zawodniczek. Ważne jest, aby transparentnie wyjaśniać takie sytuacje i budować środowisko, w którym sportowcy czują się bezpiecznie i mogą w pełni rozwijać swój potencjał, niezależnie od kwestii pozasportowych.