Noc z 21 na 22 marca okazała się niezwykle dramatyczna dla dwóch zawodników Śląska Wrocław. Piotr Samiec-Talar oraz Patryk Sokołowski zostali zaatakowani w centrum miasta tuż po ligowym spotkaniu. Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, jeden z piłkarzy, Patryk Sokołowski, trafił do szpitala ze złamaną żuchwą i czeka go operacja.
Zdarzenie miało miejsce, gdy piłkarze oczekiwali na taksówkę po powrocie do Wrocławia. Według relacji dziennikarza "Gazety Wrocławskiej" Piotra Janasa, który opisał kulisy zajścia w "WeszłoTV", do zawodników podszedł agresywny mężczyzna, ewidentnie pod wpływem substancji. Po krótkiej wymianie zdań doszło do fizycznego ataku.
Piotr Samiec-Talar, kapitan drużyny, na szczęście uniknął poważniejszych obrażeń. Jednak jego kolega, Patryk Sokołowski, doznał znacznie poważniejszych obrażeń. Zdiagnozowano u niego złamanie żuchwy, co uniemożliwia mu normalne komunikowanie się – może porozumiewać się jedynie pisząc na telefonie. 31-letni pomocnik ma przejść operację we wtorek. Jest to znaczące osłabienie dla walczącego o awans Śląska, który straci kluczowego gracza na nieokreślony czas.
Redakcja poleca.to donosi, że incydent nie miał podłoża kibicowskiego. Jak potwierdził Piotr Janas, agresorem okazał się mężczyzna z przeszłością w niższych ligach piłkarskich Wrocławia, który miał działać pod wpływem frustracji i niespełnionych ambicji. W trakcie słownej konfrontacji miały padać uwagi dotyczące zarobków piłkarzy.
Wrocławski klub potwierdził zajście w oficjalnym komunikacie, jednak wstrzymał się od podawania szczegółów. Sprawa jest tym bardziej bulwersująca, że dotyczy zawodników popularnego klubu sportowego w naszym regionie. Wiele osób zastanawia się, jakie kroki zostaną podjęte w celu zapewnienia bezpieczeństwa sportowcom w przestrzeni publicznej.