Poleca.to
Sport

Szok w świecie boksu! Potwierdzono płeć rywalki naszej olimpijki. Koniec spekulacji ws. Lin Yu-ting

Ostatecznie potwierdzono płeć tajwańskiej pięściarki Lin Yu-ting, która pokonała Julię Szeremetę w finale igrzysk olimpijskich w Paryżu. Po długiej batalii i analizie dowodów, zawodniczka może rywalizować w kategorii kobiet.

Wsparcie AI. Ten materiał został opracowany przy wsparciu narzędzi sztucznej inteligencji, a następnie zweryfikowany i zatwierdzony przez redakcję poleca.to.
Szok w świecie boksu! Potwierdzono płeć rywalki naszej olimpijki. Koniec spekulacji ws. Lin Yu-ting

Po ponad półtora roku nieobecności na międzynarodowej scenie bokserskiej zapadła ostateczna decyzja w sprawie tajwańskiej pięściarki Lin Yu-ting, która w finale igrzysk olimpijskich w Paryżu pokonała Julię Szeremetę. 30-latka toczyła batalie, by móc nadal rywalizować w kategorii kobiet. Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, azjatyckie media zareagowały na wieści z wielkim zainteresowaniem.

Długa droga do wyjaśnienia statusu Lin Yu-ting była prowadzona przy udziale Chińskiego Stowarzyszenia Boksu w Tajpej (CTBA). Tajwanka, urodzona 13 grudnia 1995 roku, zdobyła złoty medal olimpijski w Paryżu, pokonując w finale Julię Szeremetę. Polka, która wcześniej zrobiła furorę na igrzyskach, w starciu z rywalką znacząco ustępowała jej warunkami fizycznymi i siłą.

Sprawa Lin Yu-ting, podobnie jak algierskiej bokserki Imane Khelif, budziła kontrowersje już wcześniej. Międzynarodowa Federacja Boksu (IBA) zdyskwalifikowała obie zawodniczki na mistrzostwach świata w 2023 roku, rzekomo z powodu nieprawidłowości w testach płci. Choć dowody nigdy nie zostały upublicznione, sukcesy olimpijskie obu pięściarek, przy zauważalnej przewadze fizycznej, nasiliły spekulacje.

Lin Yu-ting od czasu zdobycia olimpijskiego złota pozostawała nieaktywna. Pojawiała się jedynie na wydarzeniach promocyjnych, stając się gwiazdą w swoim kraju, ale unikała ringowych pojedynków. Jak wspominał trener reprezentacji Polski, Tomasz Dylak, w rozmowie z portalem Interia w sierpniu ubiegłego roku: "Z tego, co mi się wydaje, oni nigdzie nie startują. Dziwna sytuacja, żeby ktoś po igrzyskach, od których mija rok, nie stoczył żadnej walki bokserskiej, więc trochę to na pewno śmierdzi. Jakby człowiek na chłopski rozum pomyślał, to tak, jakby czegoś unikali i trochę się jednak bali. Jeśli nie wystartuje teraz na mistrzostwach świata, to dla mnie sytuacja jest taka, jakby po prostu bali się tych testów i woleli już zakończyć nawet karierę boksu olimpijskiego, żeby tylko nikt ich nie przebadał i żeby czasem nie było sytuacji, iż będą mogli albo chcieli zabrać jej medal olimpijski".

Mimo przygotowań do mistrzostw świata pod egidą nowej federacji World Boxing (WB), Lin Yu-ting nie wzięła udziału w turnieju. Według doniesień, miała nie otrzymać odpowiedzi od WB, a poddała się wymaganemu, jednorazowemu testowi genetycznemu.

W odpowiedzi na te wydarzenia, Chińskie Stowarzyszenie Boksu w Tajpej wszczęło procedurę odwoławczą. Teraz CTBA z triumfem ogłosiło werdykt: złota medalistka w wadze piórkowej otrzymała zgodę na starty w kategorii kobiet w zawodach pod auspicjami World Boxing. "Czujemy ogromną ulgę. Jesteśmy zadowoleni, że niezależni eksperci medyczni World Boxing dokładnie przeanalizowali wszystkie dowody i potwierdzili, że Lin Yu-ting od urodzenia była kobietą" - poinformowano.

Werdykt ten wywołał szerokie komentarze w mediach azjatyckich, szczególnie tych związanych z Azją Wschodnią. Portal "China Times" wyraził zadowolenie z traktowania tajwańskiej "Królowej Boksu". "W końcu wraca na arenę międzynarodową po półtora roku oczekiwania! Chińskie Stowarzyszenie Boksu ogłosiło, że po rygorystycznej analizie przeprowadzonej przez Światową Federację Boksu (WB), apelacja Lin Yu-ting w sprawie weryfikacji jej płci została rozpatrzona pozytywnie" - czytamy.

Taisounds.com odnotował, że kwestia płci Lin pozostawała nierozstrzygnięta przez miesiące, odkąd WB wprowadziło nową politykę kwalifikacyjną. "WB nie ujawniło żadnych wyników badań, ale oświadczyło, że odwołanie zostało rozpatrzone zgodnie z ustalonymi procedurami, a Lin jest uprawniona do udziału w zawodach kobiet" - podaje serwis.

Z kolei sports.ltn.com.tw zwrócił uwagę, że sprawa Lin Yu-ting nie była jednoznaczna już na etapie zeszłorocznych Mistrzostw Świata. Dziennikarze wskazują na gen SRY, kluczowy marker chromosomu Y. "Jeśli wynik testu genu SRY jest pozytywny, zawodnik ma prawo odwołać się i przedstawić dowody medyczne. Po wstępnym badaniu w 2025 roku Malezyjski Związek Bokserski (MTA) wszczął postępowanie odwoławcze w imieniu Lin Yu-ting, przedkładając szczegółową dokumentację medyczną i dane naukowe. Po przeanalizowaniu sprawy przez Komitet Medyczny Światowej Federacji Boksu, wysłano odpowiedź: 'Ocena stwierdza, że bokserka jest uznawana za kobietę i kwalifikuje się do udziału w zawodach kobiet'" - relacjonuje medium.

Dzięki temu rozstrzygnięciu, Lin Yu-ting będzie mogła wziąć udział w nadchodzących mistrzostwach Azji, które rozpoczną się 29 marca w Ułan Bator w Mongolii.

Kontekst lokalny: Choć wydarzenia te mają miejsce na arenie międzynarodowej, polscy kibice boksu z uwagą śledzą losy Julii Szeremety. Jej starcie z Lin Yu-ting w finale olimpijskim było jednym z najbardziej emocjonujących momentów dla polskich fanów sportów walki. Rozstrzygnięcie kwestii płci rywalki naszej medalistki jest istotne dla zrozumienia kontekstu tamtego pojedynku i przyszłych potencjalnych konfrontacji.

Udostępnij:

Powiązane wiadomości

Przeglądaj wiadomości