Polscy kibice z niecierpliwością czekają na ogłoszenie listy powołanych przez Jana Urbana na zbliżające się baraże o mistrzostwa świata. Ceremonia ta zaplanowana jest na najbliższy piątek, około godziny 16:00. Tymczasem inne reprezentacje już odkrywają karty. Selekcjoner jednej z drużyn, która może stanąć na drodze Biało-Czerwonych do upragnionego awansu, ogłosił właśnie kadrę, w której zabraknie dwóch kluczowych zawodników.
Podopiecznych Jana Urbana czekają w barażach dwa niezwykle trudne spotkania. Cały kraj liczy na to, że Robert Lewandowski i jego koledzy zdołają awansować do finału, a następnie wywalczyć bilet na turniej w Ameryce Północnej. W decydującym meczu, po potencjalnym pokonaniu Albańczyków, Polacy mogą zmierzyć się z Ukraińcami lub Szwedami. To właśnie Skandynawowie borykają się z największymi problemami kadrowymi. Od grudnia 2025 roku z poważnym urazem zmaga się Alexander Isak z Liverpoolu, a Dejan Kulusevski z Tottenhamu pauzuje jeszcze dłużej.
Fani piłkarscy do ostatniej chwili mieli nadzieję, że któryś z wymienionych graczy znajdzie się w składzie ogłoszonym przez selekcjonera Grahama Pottera. Niestety, na ostatniej konferencji prasowej szkoleniowiec przekazał niepomyślne wieści. Dwie największe gwiazdy Premier League będą mogły jedynie dopingować kolegów z trybun. „Nic na to nie poradzimy. To smutne tracić zawodników z powodu kontuzji, tak jest w każdym zespole. Ale mamy bardzo dobrą grupę, wierzę w ten skład i jestem pewien, że razem znajdziemy dobre rozwiązania i skupimy się na naszym zadaniu” – stwierdził Potter.
Szwedzi bez dwóch gwiazd w barażach. Graham Potter zapowiada walkę
Mimo tych osłabień, Szwedzi nie tracą wiary w sukces. Na liście powołanych nie brakuje uznanych nazwisk. W barwach „Trzech Koron” zagrają między innymi Viktor Gyokeres z Arsenalu oraz Roony Bardghji z FC Barcelona. „Mamy plan, jak podejść do tego zadania. Mamy kilku zawodników, którzy przeżywają dobre okresy w swoich klubach. Choćby Viktor regularnie gra w ważnych meczach i wiele dla nas znaczy” – dodał selekcjoner.
Potencjalny finał baraży zaplanowano na ostatni dzień marca. Gdyby Szwedzi zdołali do niego awansować, rozegrają mecz u siebie. Na ich korzyść działa również atmosfera wewnątrz zespołu. Niedawno ogłoszono porozumienie z Grahamem Potterem, który pozostanie na stanowisku niezależnie od wyników decydującej batalii o awans na mundial.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, osłabienia w szwedzkiej kadrze mogą być korzystne dla reprezentacji Polski. Brak kluczowych zawodników takich jak Isak i Kulusevski może sprawić, że potencjalny rywal Biało-Czerwonych w finale baraży będzie mniej groźny. To z kolei zwiększa szanse polskiej drużyny na awans do Mistrzostw Świata.