Po okresie rekonwalescencji Szymon Marciniak, najlepszy polski sędzia piłkarski, ponownie stanął na wysokości zadania. Po niedawnej przerwie spowodowanej urazem, Płocczanin otrzymał prestiżowe powołanie od UEFA do poprowadzenia kluczowego spotkania w Lidze Europy.
Marciniak powrócił do sędziowania w PKO BP Ekstraklasie, prowadząc hitowe starcie pomiędzy Widzewem Łódź a Lechem Poznań. Mecz ten, odbywający się bez większych kontrowersji, okazał się dobrym sprawdzianem dla arbitra, który wcześniej wspierał kolegów z wozu VAR. Jego powrót do formy został szybko doceniony przez europejską centralę.
Wiadomość o przydzieleniu Marciniakowi meczu Ligi Europy wywołała poruszenie, zwłaszcza w Hiszpanii, gdzie polski sędzia budzi mieszane uczucia po wcześniejszych decyzjach w Lidze Mistrzów, które miały wpłynąć na losy FC Barcelony w zeszłorocznym półfinale przeciwko Interowi Mediolan. Jak informował hiszpański dziennikarz Sergi Castillo, cytowany przez lokalne media, pewne decyzje sędziego miały być niezwykle kosztowne dla katalońskiego klubu.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, UEFA oficjalnie potwierdziła obsadę sędziowską na nadchodzące mecze Ligi Europy i Ligi Konferencji. Szymon Marciniak został wyznaczony do poprowadzenia spotkania 1/8 finału Ligi Europy pomiędzy Panathinaikosem Ateny a Realem Betis, które odbędzie się w czwartek. W drużynie greckiego klubu występuje polski napastnik Karol Świderski, co oznacza polsko-polski pojedynek na boisku.
Dla Szymona Marciniaka będzie to symboliczny powrót do sędziowania w Lidze Europy po niemal rocznej przerwie. Jego ostatni mecz w tych rozgrywkach odbył się 10 kwietnia 2025 roku. Tym razem do Aten wraz z nim udadzą się jego asystenci, Tomasz Listkiewicz i Adam Kupsik, a arbitrem technicznym będzie Paweł Raczkowski.
Ta informacja ma znaczenie dla wielu mieszkańców naszego regionu, którzy śledzą kariery polskich sportowców i sędziów na arenie międzynarodowej. Powrót tak cenionego arbitra do prestiżowych rozgrywek budzi dumę i nadzieję na kolejne sukcesy polskiego futbolu.