Joao Cancelo, który zimą powrócił do FC Barcelony na zasadzie wypożyczenia z Al-Hilal, może nie zagościć na Camp Nou na stałe. Choć władze klubu z Katalonii były zainteresowane zakontraktowaniem Portugalczyka na dłużej, pojawiły się nieprzewidziane przeszkody.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, pierwotnie Cancelo trafił do Barcelony w sezonie 2023/2024 z Bayernu Monachium. Po zakończeniu wypożyczenia, jego prawa przeszły na saudyjski klub Al-Hilal. Jednak jego pobyt na Bliskim Wschodzie okazał się krótki, co zaowocowało kolejnym wypożyczeniem do Barcelony w styczniu bieżącego roku.
Teraz sytuacja Portugalczyka ponownie się komplikuje. FC Barcelona widziała w Cancelo kluczowego zawodnika i była gotowa zaoferować mu dwuletni kontrakt. Kluczowym warunkiem transakcji miało być jednak rozwiązanie jego obecnej umowy z Al-Hilal za porozumieniem stron, co uczyniłoby go wolnym agentem. Saudyjczycy nie zamierzają jednak łatwo rezygnować ze swojej inwestycji.
Według doniesień medialnych, Al-Hilal oczekuje za Cancelo kwoty odstępnego w wysokości około 15 milionów euro, bądź włączenia do transakcji innego zawodnika, np. Marca Casado. Takie żądania mogą okazać się zbyt wysokie dla zadłużonej Barcelony.
Klub z Arabii Saudyjskiej jest w komfortowej sytuacji, ponieważ kontrakt Cancelo obowiązuje do czerwca 2027 roku. Nie można również wykluczyć, że w międzyczasie pojawi się inny klub, dysponujący większymi środkami finansowymi, który zgłosi się po reprezentanta Portugalii.
Tymczasem Cancelo i jego koledzy z drużyny skupiają się na zakończeniu sezonu. Po przerwie reprezentacyjnej czeka ich trudne ligowe spotkanie z Atletico Madryt, a następnie rewanż w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Te mecze zapowiadają się na emocjonujące widowiska.