Hit 23. kolejki PKO BP Ekstraklasy między Lechem Poznań a Rakowem Częstochowa dostarczył kibicom wielu emocji. W spotkaniu mistrza z wicemistrzem Polski padło aż siedem bramek, a ostatecznie zwycięstwo odniósł poznański "Kolejorz". Po ostatnim gwizdku arbitra, trener Rakowa, Łukasz Tomczyk, nie krył rozczarowania i ostro skomentował postawę sędziego głównego, Bartosza Frankowskiego.
Mecz na stadionie przy Bułgarskiej był widowiskiem pełnym zwrotów akcji. Raków dwukrotnie obejmował prowadzenie w pierwszej połowie, jednak Lech potrafił doprowadzić do wyrównania. Po przerwie gospodarze po raz pierwszy wyszli na prowadzenie, ale Ivi Lopez pięknym strzałem z rzutu wolnego doprowadził do remisu. Decydujący cios zadał jednak Yannik Agnero w doliczonym czasie gry, zapewniając Lecha zwycięstwo 4:3.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, po zakończeniu spotkania trener Rakowa, Łukasz Tomczyk, nie szczędził gorzkich słów. "Nie przyjechaliśmy tutaj się bronić. Nie zasłużyliśmy na porażkę, a remis 3:3 byłby bardziej sprawiedliwym wynikiem" – powiedział na pomeczowej konferencji prasowej. Dodał również, że jego drużyna nie potrafiła zachować spokoju przy remisu i straciła bramkę na 3:4, mimo pracy nad tym aspektem w mikrocyklu treningowym.
Najwięcej kontrowersji wzbudziły jednak słowa szkolenioweniowca Rakowa dotyczące pracy sędziego Bartosza Frankowskiego. "Sędzia miał dziś dużo dziwnych momentów. Raz były kartki za faule, raz nie. Rzut karny? Musimy to obejrzeć. Moim zdaniem ciężko gra się przeciwko trzynastu" – wypalił Tomczyk, sugerując, że sędzia mógł być dwunastym, a nawet trzynastym zawodnikiem na boisku, wspierającym drużynę Lecha.
Wspomniane stwierdzenie trenera Rakowa z pewnością wywoła szeroką dyskusję w środowisku piłkarskim. Podkreśla ono frustrację zespołu po porażce w tak ważnym meczu.
Dzięki tej wygranej Lech Poznań zrównał się punktami z Jagiellonią Białystok w tabeli PKO BP Ekstraklasy, mając jednak rozegrane jedno spotkanie więcej. Raków Częstochowa plasuje się obecnie na 5. miejscu.