Nazwisko trenera Mariusza Staszewskiego jest dobrze znane w świecie żużla. Szkoleniowiec zyskał uznanie w Ostrowie, a w minionym sezonie pomógł Włókniarzowi Częstochowa utrzymać się w PGE Ekstralidze. Mimo podpisania nowego kontraktu, wciąż pojawiały się spekulacje o jego możliwym przejściu do Stali Gorzów. Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, właściciel częstochowskiego klubu ostatecznie zamknął temat, a decyzja Staszewskiego ma głębsze podłoże związane ze sporem rodzinnym.
Spekulacje dotyczące potencjalnego zastąpienia Piotra Śwista w Stali Gorzów przez Mariusza Staszewskiego były podsycane przez informacje o tym, że obecny trener gorzowian, Piotr Paluch, miałby objąć posadę tylko na rok, a następnie ustąpić miejsca cenionemu Staszewskiemu. Okazuje się jednak, że te plany najprawdopodobniej nie dojdą do skutku.
Jeszcze kilka miesięcy temu taka zmiana wydawała się niemal pewna. W negocjacje miał być zaangażowany nawet były prezes Stali Gorzów. Informacje te dotarły do Piotra Śwista podczas spotkania rodzinnego, na którym obecny był również Mariusz Staszewski. Panowie są szwagrami, a perspektywa transferu Staszewskiego do klubu, w którym pracuje jego szwagier, budziła poważne napięcia w rodzinie.
Mariusz Staszewski miał poważne wątpliwości co do realizacji tej zmiany, zwłaszcza w kontekście pogarszających się relacji rodzinnych. Jednocześnie, trudna sytuacja kadrowa Włókniarza, który według ekspertów dysponuje składem na miarę pierwszej ligi, sprawiała, że propozycja ze Stali Gorzów wydawała się atrakcyjna. Jednakże, informacje docierające zarówno z Gorzowa, jak i z Częstochowy, wskazują, że do transferu nie dojdzie. Staszewski zamierza wypełnić swój dwuletni kontrakt z Włókniarzem i raczej nie skorzysta z klauzuli umożliwiającej wcześniejsze odejście za niewielką opłatą.
Redakcja poleca.to donosi, że sama Stal Gorzów była przekonana o realizacji tego transferu. Kluczową rolę odegrała postawa Mariusza Staszewskiego, który nie chciał doprowadzić do pogorszenia stosunków w rodzinie. Istnieje jednak drugi, równie ważny powód jego decyzji. Chodzi o działania nowego właściciela Włókniarza, Bartłomieja Januszki. Przejął on klub w trudnym momencie, gdy rynek transferowy był już ograniczony. Pomimo tego, że próba pozyskania jednego z zawodników Stali nie powiodła się, Januszko już pracuje nad budową składu na sezon 2027.
Mariusz Staszewski otrzymał od właściciela Włókniarza jasny sygnał: ma skupić się na utrzymaniu drużyny w Ekstralidze w bieżącym sezonie, a w zamian otrzyma mocny skład na rok 2027. Ta obietnica jest dla trenera niezwykle kusząca, zwłaszcza że Włókniarz wychodzi na prostą. Bartłomiej Januszko spłacił już wielomilionowe zadłużenie odziedziczone po poprzedniku i zobowiązał się do uregulowania zaległości stowarzyszenia.
W ostatnim czasie pojawiały się informacje o rozmowach Włókniarza z czołowymi zawodnikami. Ewentualne niepowodzenia w pozyskaniu takich nazwisk jak Jacek Holder, Anders Thomsen czy Maciej Janowski pod koniec sezonu 2026 wynikały głównie z braku czasu i niepewności zawodników co do sytuacji w klubie. Jednakże, dzięki spłacie zadłużenia za rok 2025, Bartłomiej Januszko zbudował sobie dobrą reputację. Zapewnienia o lepszym składzie na 2027 rok wydają się wiarygodne, co sprawia, że dla Staszewskiego odejście do Stali byłoby nieopłacalne. Zyskałby problemy rodzinne i niepewną sytuację w Gorzowie, gdzie wciąż brakuje 4,5 miliona złotych w budżecie na rok 2026, a obecny skład drużyny pozostawia wiele do życzenia. Niewykluczone, że w nadchodzącym sezonie Włókniarz okaże się lepszy od Stali na torze.
Informacja o tej sytuacji jest istotna dla mieszkańców naszego regionu, ponieważ żużel cieszy się dużą popularnością, a losy częstochowskiego Włókniarza i jego sztabu szkoleniowego budzą zainteresowanie kibiców z całej Polski, w tym również z naszego województwa. Utrzymanie silnego zespołu i stabilizacja klubu mogą mieć pozytywny wpływ na rozwój sportu żużlowego w regionie.