
Noc z niedzieli na poniedziałek przyniosła nam wielkie emocje z udziałem Magdaleny Fręch. Nasza reprezentantka rywalizowała o trofeum rangi WTA 500 w Meridzie. Jej przeciwniczką okazała się Cristina Bucsa - brązowa medalistka paryskich igrzysk w grze podwójnej, która walczyła o swój historyczny, premierowy tytuł w singlu w głównym cyklu kobiecych zmagań. Panie rozegrały trzysetowe starcie, które zakończyło się zwycięstwem Hiszpanki - 6:1, 4:6, 6:4. Mimo to Polka zanotuje ogromny awans w rankingu. Znamy szczegóły.

Magdalena Fręch (57. WTA) po raz trzeci w karierze zameldowała się w finale singla w głównym cyklu. Premierowe spotkanie o tytuł rozegrała w 2024 roku, podczas imprezy rangi "250" w Pradze. Wówczas uległa w decydującym starciu Magdzie Linette. Kilka miesięcy później zawodniczka klubu KS Górnik Bytom zgarnęła już trofeum. Dokonała tej sztuki w Guadalajarze, wygrywając turniej WTA 500. W sezonie 2026 Meksyk znów przyniósł sporo radości dla 28-latki.
Zobacz również:
Tenis Falstart Jeleny Rybakiny w Indian Wells. Turniej nie ruszył, ona już zaskoczona przez rywalkę
Katarzyna KoprowiczTym razem znakomity wynik przyszedł podczas rozgrywek w Meridzie. W nocy z soboty na niedzielę czasu polskiego Fręch pokonała Shuai Zhang po wyczerpującej batalii. Magdalena miała cztery meczbole w drugim secie, ale ostatecznie Chinka doprowadziła do trzeciej odsłony. W niej, mimo ogromnego zmęczenia, lepsza okazała się nasza reprezentantka. Finalny wynik po 154 minutach rywalizacji brzmiał 6:2, 6:7(6), 6:3 na korzyść Polki. Przed finałem można było sobie jednak zadawać pytanie - czy Fręch zdoła się odpowiednio zregenerować przed decydującym starciem. Dobę wcześniej spędziła jeszcze więcej czasu na korcie, bowiem pokonała Marie Bouzkovą po 178 minutach walki.
Rywalką Magdaleny w spotkaniu o trofeum okazała się Cristina Bucsa (63. WTA), którą czekały dzisiaj dwa spotkania - najpierw finał singla, a potem gry podwójnej. Reprezentantka Hiszpanii sensacyjnie wyeliminowała w półfinale Jasmine Paolini. Dzięki temu brązowa medalistka paryskich igrzysk olimpijskich w deblu stanęła przed szansą, by zdobyć pierwszy singlowy tytuł w głównym cyklu WTA. Dotychczas nie miała żadnego skalpu w grze pojedynczej, patrząc na imprezy od "250" wzwyż. Z jej perspektywy była to zatem okazja na historyczne osiągnięcie. Panie wyszły na kort o północy czasu polskiego.
Zobacz również:
Tenis Zamieniła Czechy na Polskę. Oto jak przyjęła ją Świątek. I te słowa o Celcie
Michał ChmielewskiWTA Merida: Magdalena Fręch kontra Cristina Bucsa w finale
Mecz rozpoczął się od serwisu Fręch. Nasza reprezentantka jako pierwsza miała okazję na premierowe "oczko", ale od tego momentu pojawił się podwójny błąd serwisowy, potem nieczyste zagranie i w ten sposób doszło do break pointa dla Bucsy. Kluczowa wymiana potoczyła się na warunkach tenisistki występującej w barwach Hiszpanii. Po zmianie stron medalistka igrzysk pewnie podwyższyła prowadzenie na 2:0. Magdalena nie czuła się najlepiej na korcie. Inicjatywa była wyraźnie po stronie Cristiny. To rywalka nadawała ton rywalizacji.
Nawet w trzecim gemie, gdy zawodniczka klubu KS Górnik Bytom zgarnęła pierwsze dwie akcje, ostatecznie zobaczyliśmy kolejne przełamanie na korzyść Bucsy. Podczas czwartego rozdania pojawiła się na ekranie wymowna statystyka: siedem uderzeń kończących Cristiny, a po stronie naszej Fręch - zero. Reprezentantka Hiszpanii prowadziła już 40-0 i wydawało się, że czwarte "oczko" na jej koncie jest kwestią czasu, patrząc także na dotychczasowy przebieg gry. Nieoczekiwanie obejrzeliśmy jednak zwrot akcji. Magdalena zgarnęła pięć punktów z rzędu i odrobiła jednego breaka.
Polce zabrakło pójścia za ciosem. Tuż przed zmianą stron obejrzeliśmy kolejnego gema rozgrywanego na przewagi - ale tym razem zakończonego po myśli Bucsy. Przy trzeciej piłce na przełamanie zawodniczka klubu KS Górnik Bytom zagrała w siatkę. Sytuacja naszej tenisistki stała się jeszcze trudniejsza po szóstym rozdaniu. Cristina też okazywała emocje, po podwójnym błędzie serwisowym zrobiło się 0-30 z jej perspektywy. Potem jednak punkty seryjnie trafiały na konto reprezentantki Hiszpanii. Siódmy gem okazał się ostatnim w premierowej odsłonie. Fręch bezradnie rozkładała ręce w kierunku trenera Andrzeja Kobierskiego. Zaczęła rozdanie od dwóch podwójnych błędów serwisowych i finalnie została przełamana do zera. Dzięki temu Bucsa wygrała partię 6:1.
Zobacz również:
Hubert Hurkacz Seria porażek Hurkacza, a teraz komunikat ws. Indian Wells. Trener ujawnił
Mateusz StańczykNowy set był swego rodzaju nadzieją dla Magdaleny, że sytuacja na korcie nieco ulegnie zmianie. Drugą część pojedynku otwierała reprezentantka Hiszpanii. To serwująca jako pierwsza miała piłkę na premierowe "oczko", ale potem doszło do równowagi. Także dwa kolejne punkty trafiły na konto Fręch i dzięki temu Polka rozpoczęła seta od prowadzenia. W grze Bucsy można było dostrzec więcej błędów - jakby poczuła, że spotkanie, które dotychczas toczyło się idealnie po jej myśli, nieco wymknęło się spod kontroli medalistki igrzysk. Nasza tenisistka utrzymała podanie, a potem doszło do kolejnego przełamania. Pierwsze dwa break pointy Cristina obroniła na własnych warunkach, zagrywając uderzenie kończące z forhendu oraz posyłając asa. Przy trzecim popełniła jednak zaskakujący błąd przy siatce, co najlepiej obrazowało, że emocje zaczynają odgrywać znaczącą rolę.
Po zmianie stron Magdalena serwowała po prowadzenie 4:0. Początkowo było 40-15 dla zawodniczki klubu KS Górnik Bytom, ale w następnych minutach doszło do zwrotu akcji. Reprezentantka Hiszpanii wróciła do lepszej gry i od razu przełożyło się to na wynik. Bucsa odrobiła jedno przełamanie, a po chwili złapała kontakt, utrzymując podanie. W szóstym gemie Fręch przerwała passę przeciwniczki, chociaż znów pachniało scenariuszem z grą na przewagi. Przy kluczowej piłce zobaczyliśmy jednak prosty błąd Cristiny. Nerwowo było także w trakcie siódmego rozdania. Medalistka igrzysk prowadziła już 40-0, ale potem doszło do równowagi, m.in. przez podwójne błędy serwisowe. Ostatecznie Bucsa zachowała jednak swoje podanie.
W następnych minutach w kłopoty "wpakowała się" Fręch. Rywalka dostała szansę na 4:4. Na szczęście Polka zdołała wyjść z opresji, w dodatku na własnych warunkach. Pomógł dobry serwis, pojawiło się też więcej odwagi podczas wymiany przy równowadze. W dziewiątym gemie Magdalena znalazła się blisko zamknięcia partii, dzieliły ją od tego dwie piłki. Mimo to Cristina wróciła ze stanu 0-30 i dorzuciła czwarte "oczko" na swoje konto. Po zmianie stron nasza tenisistka wytrzymała napięcie i pewnie wyserwowała sobie triumf w drugiej odsłonie, tracąc tylko jeden punkt. 6:4 dla zawodniczki klubu KS Górnik Bytom oznaczało pierwszą przegraną partię przez Bucsę podczas singlowych zmagań w Meridzie.
Zobacz również:
Tenis Poruszenie w Dubaju. Rosjanin może się cieszyć, już wszystko jasne
Amanda GawronDecydującą fazę potyczki inaugurowała reprezentantka Hiszpanii. Na początku medalistka igrzysk pewnie utrzymywała swoje serwisy, przez co Fręch musiała gonić wynik. Niestety, w czwartym gemie doszło do przełamania. Bucsa świetnie popracowała i wyciągnęła rozdanie ze stanu 15-30 z jej perspektywy. Na tablicy wyników zrobiło się 3:1 dla Cristiny. Magdalena od razu szukała swojej szansy na odrobienie strat, podczas piątego rozdania zgarnęła dwie akcje na starcie. Potem jednak punkty znów trafiały na konto przeciwniczki.
W następnych minutach zawodniczki pilnowały swoich podań. To działało na korzyść Cristiny, która zbliżała się w kierunku tytułu. Przy stanie 5:3 Bucsa serwowała po historyczne osiągnięcie. Reprezentantka Hiszpanii wygrała pierwszy punkt dziewiątego gema, ale potem nastał zwrot akcji. Następne akcje zostały zapisane na korzyść Fręch. Magdalena odrobiła stratę przełamania i po zmianie stron podawała po wyrównanie. Niestety, nie powiodła się ta sztuka, mimo prowadzenia 15-0. W kolejnych minutach wkradły się nerwy, były m.in. dwa podwójne błędy serwisowe.
Zawodniczka klubu KS Górnik Bytom dała z siebie wszystko, ale ostatecznie to Cristina cieszyła się z tytułu, wygrywając 6:1, 4:6, 6:4. Reprezentantka Hiszpanii doczekała się pierwszego singlowego tytułu w głównym cyklu WTA. Z kolei Fręch, mimo dzisiejszej przegranej, awansuje do TOP 40 rankingu. W nieoficjalnym zestawieniu "na żywo" plasuje się na 36. miejscu. Przed nią znajdzie się m.in. Bucsa, która zameldowała się na 31. pozycji.
Zobacz również:
Tenis Falstart Jeleny Rybakiny w Indian Wells. Turniej nie ruszył, ona już zaskoczona przez rywalkę
Katarzyna Koprowicz- WTA nie zamierza przemilczeć tego, co stało się w USA. Będą dwa finały z udziałem rewelacji turnieju
- Fręch czeka na finał, a tu taki komunikat WTA. Nagle ogłosili ws. pieniędzy
- Jednak nie dojdzie do meczu Polki z Jasmine Paolini. Przykre sceny w Meridzie



Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nasDołącz do nasWTAMagdalena FręchCristina BucsaWTA Merida