Napięcie sięgnęło zenitu w ćwierćfinale Pucharu Polski, gdzie łódzki Widzew zmierzył się z GKS-em Katowice. Mecz zakończył się dopiero po serii rzutów karnych, która okazała się decydująca dla dalszych losów pucharowej przygody łodzian. Wynik 4:2 w karnych przekreślił marzenia o awansie, a dla trenera Igora Jovićevicia może oznaczać pożegnanie z posadą.
Według medialnych doniesień, wynik tego spotkania miał być kluczowy dla przyszłości chorwackiego szkoleniowca w Widzewie. W lidze drużyna prezentuje się poniżej oczekiwań, zdobywając zaledwie 11 punktów w 12 meczach pod jego wodzą i plasując się w strefie spadkowej, mimo znaczących inwestycji finansowych. Jedynym pozytywnym akcentem do tej pory były dwa skromne zwycięstwa 1:0 w Pucharze Polski.
Mimo apeli trenera o potrzebę spokoju i stabilizacji, na mecz z GKS-em Jovićević zdecydował się na zmianę taktyki. Po raz pierwszy od objęcia łódzkiej drużyny, Widzew zagrał w ustawieniu z trzema obrońcami. Początek spotkania to wręcz huraganowy atak gości. Już w pierwszych minutach Rafał Strączek, golkiper GKS-u, musiał kilkakrotnie interweniować po strzałach Samuela Kozlovsky'ego i Andiego Zeqiriego. Widzew dominował, lecz brakowało mu precyzji pod bramką rywala.
GKS Katowice czekał cierpliwie na swoją szansę, wykorzystując kontrataki. W 28. minucie, po dośrodkowaniu Alana Czerwińskiego, Lukas Klemenz głową pokonał Bartłomieja Drągowskiego, otwierając wynik meczu. Pomimo straty bramki, Widzew nadal prowadził grę, ale jego poczynania stawały się coraz wolniejsze i pozbawione pomysłu. W doliczonym czasie pierwszej połowy Drągowski popisał się znakomitą interwencją po strzale Ilji Szkurina.
Po przerwie Widzew szybko powinien wyrównać, ale Kornvig z bliska nie trafił do bramki. W 53. minucie goście w końcu pokazali skuteczność. Po przemyślanym rozegraniu rzutów wolnych, Andi Zeqiri doprowadził do wyrównania. Choć później Widzew miał swoje okazje, między innymi Sebastian Bergier nie wykorzystał dobrego podania, a w dogrywce Mateusz Wdowiak zdobył bramkę, która została anulowana z powodu spalonego, losy awansu rozstrzygnęły się dopiero w serii jedenastek. Tam lepsi okazali się katowiczanie, wygrywając 4:2.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, porażka w Pucharze Polski i słaba postawa w lidze stawiają pod znakiem zapytania przyszłość trenera Igora Jovićevicia w łódzkim klubie. Szczególnie niepokojący dla fanów jest fakt, że mimo sporych nakładów finansowych, drużyna wciąż znajduje się w trudnej sytuacji ligowej.
Źródło informacji: Info