Choć Jagiellonia Białystok pożegnała się już z europejskimi pucharami, jej postawa we Florencji zasługuje na uznanie. Podopieczni trenera Adriana Siemieńca pokonali tamtejszą Fiorentinę 4:2, dostarczając włoskim kibicom sporych emocji i pokazując charakter. Niestety, dla włoskiego zespołu, porażka ta okazała się bolesna i wywołała gorące reakcje.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, niedługo po ostatnim gwizdku ligowego meczu Fiorentiny, jeden z włoskich dziennikarzy nie powstrzymał się od komentarza w stronę szkoleniowca. Dziennikarz, który na gorąco relacjonował wydarzenia, wprost zarzucił drużynie Fiorentiny przyniesienie wstydu na arenie międzynarodowej po czwartkowej przegranej z Jagiellonią. Słowa te, przytoczone przez Piotra Dumanowskiego, komentatora Eleven Sports, odbiły się szerokim echem w mediach społecznościowych.
Trener Fiorentiny, Paolo Vanoli, przyznał, że porażka z Jagiellonią odcisnęła na jego zespole wyraźne piętno. "To kwestia mentalności. Czwartkowy mecz odcisnął na nas piętno" – powiedział, dodając, że zespół musi wyciągnąć wnioski z ostatnich niepowodzeń, w tym przegranej z Udinese. Sytuacja Fiorentiny w tabeli Serie A staje się coraz bardziej niepokojąca, a zespół ma tyle samo punktów, co czołówka strefy spadkowej.
Tymczasem Jagiellonia, mimo odpadnięcia z europejskich rozgrywek, może być dumna ze swojej postawy. Trener Adrian Siemieniec podkreślał po meczu we Florencji, że najważniejsze jest to, że drużyna zapisała się w pamięci przeciwników. Choć białostoczanie musieli odrabiać trzy bramki straty z pierwszego meczu, na wyjeździe zdołali doprowadzić do dogrywki, co świadczy o ich waleczności i determinacji.
Dla mieszkańców regionu, sukcesy Jagiellonii w europejskich pucharach to powód do dumy i podziwu. Pokazuje to, że polskie kluby mogą skutecznie rywalizować na międzynarodowej arenie, nawet z silnymi przeciwnikami. Postawa drużyny z Białegostoku budzi nadzieję na przyszłość i może inspirować młodych piłkarzy.