Piątkowe derby Trójmiasta dostarczyły kibicom prawdziwego piłkarskiego spektaklu. Emocje, piękne bramki i zwroty akcji – tego wieczoru w Gdyni nie brakowało niczego. Mecz zakończył się remisem 2:2, co stanowiło zwieńczenie 23. kolejki PKO Ekstraklasy, która rozpoczęła się od kolejnych dziewięciu bramek w dwóch innych spotkaniach.
Arka Gdynia, mająca imponujący bilans u siebie, rozpoczęła spotkanie z impetem. Już na początku Luis Perea odebrał piłkę i dograł ją do Oskara Kubiaka, który precyzyjnym strzałem z dystansu, po odbiciu od poprzeczki, pokonał bramkarza Lechii. Goście próbowali odpowiedzieć, ale Bujał Pllana i Tomáš Bobček nie potrafili znaleźć drogi do siatki, a jeden z celnych strzałów Bobčeka został anulowany z powodu spalonego.
Po okresie gry, w którym dominowała Arka, nastąpiło chwilowe zatrzymanie meczu spowodowane zadymieniem obiektu pirotechnicznymi środkami przez kibiców. Sędzia doliczył aż dziesięć minut do pierwszej połowy, w której mimo starań i nawet trafienia Bobčeka, który trafił w słupek, wynik nie uległ zmianie.
Tuż po przerwie Arka podwyższyła prowadzenie. Po kilkudziesięciu sekundach drugiej części gry, Marc Navarro strzelił bramkę na 2:0, wykorzystując chwilę nieuwagi defensywy gości.
Lechia Gdańsk nie zamierzała jednak składać broni. W ciągu zaledwie trzech minut udało jej się odrobić straty. Najpierw Kacper Sezonienko wykorzystał zamieszanie w polu karnym i zdobył kontaktowego gola, a chwilę później Iwan Żelizko popisał się efektownym trafieniem z dystansu, wyrównując stan rywalizacji na 2:2.
Podobnie jak miało to miejsce w niedawnym meczu z Legią Warszawa, Arka Gdynia ponownie roztrwoniła dwubramkową przewagę. Obie drużyny, zdając sobie sprawę z wagi punktu, zdawały się go szanować, co przełożyło się na bardziej zachowawczą grę w końcowych minutach. Mimo kilku prób, w tym groźnego strzału Nazarianego Rusyna w słupek i kontrowersyjnej sytuacji z domniemanym rzutem karnym dla Arki, ostateczny wynik nie uległ zmianie.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, ten wynik oznacza, że obie drużyny podzieliły się punktami, co w kontekście ligowej tabeli jest ważnym, choć być może nie w pełni satysfakcjonującym rezultatem dla obu ekip. Dla mieszkańców Gdyni i okolic, derby to zawsze wydarzenie budzące ogromne emocje, a taki przebieg meczu, z dramatycznym zwrotem akcji, z pewnością na długo pozostanie w ich pamięci.
Redakcja poleca.to donosi, że w ostatnich minutach Lechia miała jeszcze piłkę meczową, którą zmarnował niestrudzony Tomas Bobček.