Już wkrótce, bo 17 dni pozostało do rozpoczęcia prestiżowych halowych mistrzostw świata w lekkoatletyce, które odbędą się w Arenie Toruń. Polska będzie gospodarzem najważniejszej imprezy lekkoatletycznej pierwszej połowy roku. Rok temu z Nankinu biało-czerwoni wrócili z jednym medalem – srebrem kobiecej sztafety 4x400 metrów. Teraz aspiracje są znacznie wyższe, między innymi dzięki powrotowi Natalii Kaczmarek na bieżnię. Po niedawnych halowych mistrzostwach Polski nasza sprinterka wyraziła swoje niezadowolenie z nowych zasad, które mają obowiązywać w jej konkurencji. Na jej słowa zareagował znany trener Femke Bol, Laurent Meuwly.
Toruń, w dniach 29-31 marca, stanie się centrum światowej lekkoatletyki. Choć nie wszyscy najwięksi sportowcy, zwłaszcza sprinterzy, decydują się na starty w hali, to i tak Polska będzie świadkiem wyjątkowego wydarzenia sportowego po dwunastu latach przerwy.
W hali niektóre konkurencje różnią się od tych rozgrywanych na stadionie. Brakuje rzutów młotem, oszczepem czy dyskiem, a także biegów na 200 m czy 3000 m z przeszkodami. Zamiast tego mamy bieg płaski na 3000 m. Nie odbywają się również konkurencje chodu sportowego oraz sztafety 4x100 metrów. Wieloboje i najszybsze sprinty mają mniejszą objętość. Mimo tych różnic, do Torunia przyjadą takie gwiazdy jak Armand Duplantis, Jarosława Mahuczich czy Anna Hall, by walczyć o medale.
W programie mistrzostw znalazł się również bieg na 400 metrów, gdzie rekord świata w hali należy do Femke Bol. Holenderka z powodu kontuzji opuściła halowe mistrzostwa świata, choć mogłaby wesprzeć swoją sztafetę. Z rywalizacji zrezygnowały także Marileidy Paulino, Salwa Eid Naser oraz Sydney McLaughlin-Levrone – zawodniczki, które w Tokio pokonały Natalię Kaczmarek w finale mistrzostw świata.
W tej sytuacji Kaczmarek jest jedną z głównych kandydatek do medalu. Jednakże, jej ostatnie występy nie wskazują jeszcze na pełnię formy. Paradoksalnie, może wygrać swój bieg finałowy, ale nie zdobyć medalu. To właśnie ten aspekt budzi jej sprzeciw.
Natalia Kaczmarek krytykuje nowe zasady. Triumf w finale nie gwarantuje medalu
W poprzednich halowych mistrzostwach świata w Nankinie, w biegu na 400 metrów wzięło udział zaledwie 13 zawodniczek. Odbyły się trzy biegi eliminacyjne, a następnie finał z udziałem sześciu najlepszych. Ze względu na ograniczoną liczbę torów w hali (maksymalnie sześć, w porównaniu do ośmiu na stadionie) oraz specyfikę biegu na dwa okrążenia z koniecznością zejścia do krawężnika w połowie dystansu, World Athletics wprowadziło nowe zasady. Tor wewnętrzny i zewnętrzny zostały wyłączone z rywalizacji. Oznacza to, że w finale pobiegnie osiem zawodniczek, a nie cztery, co jest rozwiązaniem często stosowanym w rozgrywkach NCAA.
Nowe przepisy budzą jednak kontrowersje. W ciasnych łukach hali zawodniczki biegnące na pierwszych torach są w gorszej sytuacji. Na drugim kółku, gdy rywalizacja nie toczy się już po torach, może dochodzić do przepychanek i zabierania drogi, co może skutkować stratą cennych setnych części sekundy. Decydujący może okazać się czas, a nie zajęte miejsce. Zawodniczka z najlepszym czasem w pierwszym biegu finałowym może nie zdobyć medalu, jeśli trzy zawodniczki z drugiego biegu pobiegną szybciej. Choć może to wydawać się logiczne, kwestia sprawiedliwości tego rozwiązania jest dyskusyjna.
Tym problemem podzieliła się Natalia Kaczmarek w rozmowie z Michałem Chmielewskim dla TVP Sport w Toruniu.
Jeszcze nie brałam w tym udziału, ale uważam, że to jest beznadziejne. Największym atutem lekkiej atletyki jest to, że pozostaje bardzo wymierna. Wszystko można łatwo śledzić, wiesz, kto jest pierwszy, drugi czy trzeci. A tu wygrasz bieg i musisz czekać. A przecież w hali zdarzają się przepychanki, faworyt może zostać bez medalu – narzekała.
Na słowa polskiej sprinterki zareagował w mediach społecznościowych ceniony trener Laurent Meuwly, który współpracuje z Femke Bol, a w przeszłości wspierał także Annę Kiełbasińską i Pię Skrzyszowską. Szwajcar, oznaczając World Athletics, napisał: „Nadal nie udało mi się znaleźć żadnego znanego biegacza z 400 metrów, który czułby ten entuzjazm z dwóch oddzielnych finałów w mistrzostwach świata”.
Przykład tego, jak nowe zasady mogą wpłynąć na wyniki, można było zaobserwować podczas niedawnych mistrzostw USA. Złoto zdobyła Rosey Effiong (najlepsza w drugim biegu finałowym), srebro Bailey Lear (zwyciężczyni pierwszego biegu), a brąz Paris Peoples (druga w drugim biegu). Czwarta była Shamier Little (druga w pierwszym biegu). Różnice czasowe między nimi wynosiły zaledwie 25 setnych sekundy, co mogło decydować o kwalifikacji do HMŚ w Toruniu.
W mistrzostwach Polski finał rozegrano tradycyjnie w jednej serii z udziałem sześciu zawodniczek. Zwyciężyła Natalia Kaczmarek, przed Justyną Święty-Ersetic i Anną Gryc.
Halowe mistrzostwa świata w Toruniu, rywalizacja na 400 metrów kobiet odbędzie się w piątek 20 marca (eliminacje po godz. 11:00, półfinały przed godz. 20:00) i w sobotę 21 marca (finał o godz. 20:40).
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, wprowadzone zmiany w zasadach biegu na 400 metrów w hali budzą spore kontrowersje wśród zawodników i trenerów. Dla mieszkańców naszego regionu, którzy często śledzą kariery polskich lekkoatletów, zwłaszcza w kontekście zbliżających się mistrzostw w Toruniu, dyskusja ta pokazuje, jak skomplikowane i niekiedy nieprzewidywalne potrafią być zasady w sporcie. Warto obserwować, jak te nowe regulacje wpłyną na rywalizację i czy faktycznie przyczynią się do większych emocji, czy też odbiorą biegaczom pewność i sprawiedliwość oceny ich wysiłku.