Peter Ljung, doświadczony szwedzki żużlowiec, podzielił się swoją perspektywą na obecną sytuację w europejskim żużlu, podkreślając dominującą rolę polskiej PGE Ekstraligi. Jak twierdzi, wysokie zarobki w Polsce sprawiają, że zawodnicy coraz rzadziej decydują się na ryzykowne starty w innych ligach, co prowadzi do ograniczeń wprowadzanych przez polskie władze.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, Ljung w rozmowie z portalem Speedwayfans.se przyznał, że dysproporcje finansowe między Polską a resztą Europy są ogromne. "W Polsce płaci się bardzo dobrze, cztery-pięć razy więcej niż w innych ligach" – stwierdził Szwed, dodając, że kluby znad Wisły mają pełne prawo wymagać od zawodników wyłączności, aby chronić swoje największe gwiazdy przed kontuzjami na mniej prestiżowych torach.
Ta sytuacja stanowi poważne wyzwanie dla lig w Szwecji, Danii i Wielkiej Brytanii, które już teraz borykają się z odpływem najlepszych zawodników. Ljung maluje ponury obraz finansów żużla poza Polską. "Koszty uprawiania żużla dla zawodników wzrosły o 200-300 procent, a wynagrodzenia w niektórych przypadkach nawet spadły" – ostrzega weteran, wskazując na brak zaplecza finansowego, które mogłoby konkurować z polskimi realiami.
Szwed zauważa, że kryzys w mniejszych ligach narastał od lat, a uzależnienie od zagranicznych zawodników stało się pułapką. "Jesteśmy w sytuacji, w której nie jesteśmy w stanie prowadzić ligi bez obcokrajowców. Piętnaście lat temu było to jeszcze możliwe" – tłumaczy. Choć Ljung pozostawia cień nadziei, przyznając, że "nigdy nie jest za późno", jednocześnie podkreśla, że z obecnego kryzysu "trudno się podnieść, o ile w ogóle się uda".
Wprowadzone przez PGE Ekstraligę przepisy ograniczające liczbę zagranicznych kontraktów, choć budzą kontrowersje, są odpowiedzią na realia rynkowe. Dla mieszkańców naszego regionu, gdzie wielu pasjonuje się żużlem, oznacza to dalsze umacnianie się polskiej ligi jako światowego potentata, ale także potencjalne zmniejszenie liczby zagranicznych gwiazd na krajowych stadionach.