
PZPN w tym tygodniu nie podejmie żadnej decyzji ws. meczu Śląsk Wrocław - Wisła Kraków. Związek przesłuchał w czwartek obie strony, ale uznał, że trzeba zrobić "dogrywkę". Z informacji Interii wynika, że ta ma się odbyć w poniedziałek.

Przypomnijmy, że sprawa dotyczy meczu, który się nie odbył. Śląsk Wrocław kilkanaście dni przed zaplanowanym spotkaniem poinformował, że nie wpuści na trybuny zorganizowanej grupy kibiców Wisły Kraków. Argumentowano to względami bezpieczeństwa i powoływano się na opinię policji, jednak ani policja nie potwierdziła, by miała coś przeciwko wpuszczeniu gości (a nawet zaprzeczyła), ani Śląsk nie był w stanie dokładnie określić, co kryje się za wspomnianym bezpieczeństwem. Tajemnicą poliszynela jest to, że to sami kibice innych drużyn wymuszają na kolejnych prezesach, by przed fanami Białej Gwiazdy zamykać stadiony.
Dzieje się tak od trzech lat, a prezes Wisły Jarosław Królewski do tej pory czuł się bezsilny wobec tego problemu. Tym razem postanowił zagrać all in i zapowiedział, że jeśli Śląsk nie zmieni zdania, jego drużyna nie pojedzie na mecz. Tak też się stało.
Komisja Dyscyplinarka PZPN od godz. 16 przesłuchiwała Królewskiego i prezesa Śląska, Remigiusza Jezierskiego. Spotkanie trwało blisko 2,5 godziny i nie przyniosło rezultatu. W związku z tym zaplanowano kolejne - na poniedziałek.
Sprawa jest bezprecedensowa, tym bardziej, że w teorii niestawienie się na mecz jest jednoznaczne z otrzymaniem kary walkowera. Jeśli PZPN nie podjął takiej decyzji "z automatu", a "zagrał na czas", najwidoczniej istnieje wewnątrz związku wątpliwość, czy walkower jest tu najlepszym rozwiązaniem. Pewne jest to, że jakikolwiek będzie werdykt - wywoła oburzenie przynajmniej jednej ze stron, a być może dwóch. W poniedziałek PZPN chce postawić kropkę w tej sprawie, ale wątpliwe, że ona nie będzie wracać w kolejnych miesiącach lub latach - gdyż Wisła już zapowiedziała, że w przypadku walkowera, będzie walczyć w znacznie wyższych instancjach, niż w tych piłkarskich. Klub powołuje się na regulamin rozgrywek i zapisy licencyjne zobowiązujące do wpuszczania zorganizowanych grup kibiców gości i umożliwiający odstępstwo tylko w uzasadnionych przypadkach. Śląsk w medialnej przepychance ani raz nie wskazał takich w sposób konkretny - a skoro po czwartkowym posiedzeniu nie ma decyzji, można domniemywać, że jego argumenty nie były także przekonujące dla PZPN.


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nasDołącz do nasŚląsk WrocławWisła KrakówJarosław Królewski