
5 marca 2011 roku na skoczni w Holmenkollen odbył się ostatni akcent zmagań skoczków w ramach mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym. Po konkursie drużynowym Włodzimierz Szaranowicz, legenda polskiego komentarza sportowego, postanowił oddać hołd legendzie polskiego sportu, Adamowi Małyszowi. Jego słynna laudacja momentalnie przeszła do historii telewizji i wywołała wielkie wzruszenie "Orła z Wisły", o czym ten wspominał otwarcie nawet po latach. Dziś rocznica tego niezwykłego zdarzenia.

Mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym 2011 odbyły się w Oslo między 23 lutego a 6 marca, jednak już w przedostatnim dniu trwania imprezy doszło do domknięcia zmagań skoczków.
Wszystko miało oczywiście miejsce w słynnym Holmenkollen - i na swoisty "deser" kibice otrzymali zawody drużynowe. W nich zwyciężyli Austriacy, wyprzedzając Norwegów oraz Słoweńców.
Polacy zajęli wówczas piąte miejsce, a w składzie naszej kadry - obok Kamila Stocha, Piotra Żyły oraz Stefana Huli - nie mogło zabraknąć i Adama Małysza, który kilka dni wcześniej sięgnął też indywidualnie po brąz na skoczni normalnej.
Dramat polskiego mistrza świata juniorów. Przez chorobę mógł zakończyć karierę
Szaranowicz wygłosił mowę o Małyszu i jego karierze. Te słowa zapadły w pamięć na długo
Na tamtym etapie sezonu było już jasne, że Małysz niebawem oficjalnie zakończy swoją bogatą w sukcesy karierę - toteż występ w Skandynawii był jego ostatnią przygodą z MŚ. To stało się punktem wyjścia dla przemowy legendarnego komentatora TVP Włodzimierza Szaranowicza, który po "drużynówce" postanowił oddać na wizji hołd "Orłowi z Wisły".
"Już nie będzie Adama Małysza na następnych mistrzostwach świata. Pożegnanie Adama z mistrzostwami świata…" - zaczął Szaranowicz w trakcie, gdy trwała już dekoracja zespołów.
Siadaliśmy jak do telenoweli, żeby właśnie oglądać tę rywalizację. Fenomen socjologiczny! Ileż rzeczy można było mu przypisać podczas tej kariery? Że można w życiu wygrać ewidentnie bez układów. Że jest człowiekiem rzetelnym, solidnym, posłańcem wielkich wiadomości, wielkiej nadziei. Zaczynał jako idol kryzysowy, który miał nas prowadzić jako ambasador wspaniałego skoku cywilizacyjnego do Europy. Fenomen społeczny. Przecież my, dzięki tym transmisjom, żyliśmy życiem zastępczym. Był powodem ogromnej zbiorowej radościpadło potem.
W tym momencie wzruszenie dosłownie odebrało mowę komentatorowi, co było tylko kolejnym dowodem jego wielkiego zaangażowania - w swoją pracę, w skoki, w piękne chwile, jakie przeżywaliśmy wspólnie z Małyszem.
"Było pięknie i coś się niewątpliwie zamknęło, ale miejmy nadzieję, że w sporcie będzie jakaś próba kontynuacji, będzie jakaś próba stworzenia czegoś nowego. Małyszomanii już nie będzie nigdy. Natomiast ważne, żeby były sukcesy sportowe i żeby coś po Adamie trwałego, bardzo trwałego, zostało. Dziękujemy Ci bardzo, Adam! Dziękuję państwu. Do usłyszenia" - zakończył Włodzimierz Szaranowicz. W niejednym oku bez dwóch zdań wówczas zakręciła się łza.
Nie ma zresztą sensu przytaczać jedynie suchych cytatów. Tę wypowiedź warto odsłuchać po prostu w całości:
Czterokrotny zdobywca Kryształowej Kuli po latach przyznał, że ta przemowa i u niego wywołała ogromne emocje. "Sam się popłakałem. Wprawdzie nie mam tego nagranego, ale jest to w sieci, więc za każdym, gdy sobie to wpisze, to nadal się rozczulam" - przyznał w 2024 roku podczas wywiadu dla "Kanału Sportowego".
Małysz zdecydował ws. Tomasiaka, wystarczyło kilka sekund. "Niech uderzy"
Wielkie domknięcie kariery Małysza. Pałeczkę przejął Stoch
Adam Małysz - co zapowiadał sam Szaranowicz w trakcie swej laudacji - zaliczył potem jeszcze kilka występów w Pucharze Świata. W Lahti zajął w "drużynówce" razem z kolegami z kadry najniższe miejsce podium i podobny scenariusz spełnił się podczas zmagań indywidualnych na sam koniec kampanii 10/11 w Planicy. Wówczas zatriumfował też Kamil Stoch, co można było uznać za symboliczne przekazanie pałeczki.
26 marca 2011 r. odbył się benefis "Orła z Wisły", w trakcie którego zawodnicy wzięli udział w niestandardowej rywalizacji i mieli oddawać skoki na konkretną odległość. Choć pogoda nieco torpedowała wówczas plany sportowców, to Małysz przy wypełnionych po brzegi trybunach w Zakopanem oddał swój ostatni w karierze skok, stawiając kropkę nad "i" w scenariuszu tej niesamowitej telenoweli, jak to ujął pewien mistrz mikrofonu...
Zobacz również:
Skoki Narciarskie Dramat polskiego mistrza świata juniorów. Przez chorobę mógł zakończyć karierę
Bartłomiej Wrzesiński- Ogłosili złoty medal Tomasiaka, a tu nagle takie rewelacje. Polska doczekała się
- Mistrzostwa świata juniorów w skokach. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA NA ŻYWO]
- Małysz zdecydował ws. Tomasiaka, wystarczyło kilka sekund. "Niech uderzy"



Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nasDołącz do nasAdam MałyszWłodzimierz Szaranowicz