Były szkoleniowiec FC Barcelony, Xavi Hernandez, przerwał milczenie i w wywiadzie dla "La Vanguardia" podzielił się swoimi przemyśleniami na temat obecnej sytuacji w klubie oraz przyszłości zespołu. Nie szczędził gorzkich słów pod adresem prezesa Joana Laporty, zarzucając mu brak samodzielności w podejmowaniu decyzji i nieprawdziwe informacje dotyczące powrotu Leo Messiego.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, Xavi Hernandez zasugerował, że kluczowe decyzje w Barcelonie podejmowane są nie przez prezesa, a przez jego byłego szwagra, Alejandro Echevarrię. Według byłego trenera, Echevarria miał kontaktować się z zawodnikami, przekazując im nieprawdziwe informacje o chęci ich sprzedaży przez Xaviego. Podkreślił również, że zarzuty o złe przygotowanie fizyczne drużyny były bezpodstawne.
Xavi odniósł się również do sprawy powrotu Lionela Messiego do Barcelony w 2023 roku. "Nie mówi prawdy. Leo miał już podpisany kontrakt" – ujawnił, twierdząc, że prezes Laporta zablokował transfer, mimo publicznego obwiniania za brak porozumienia La Ligi. Były szkoleniowiec przyznał, że negocjacje trwały do marca.
Jednocześnie Xavi wyraził dumę z młodych zawodników, których rozwój obserwował podczas swojej kadencji. Wymienił między innymi Lamine Yamala, Pedriego, Alejandro Balde, Pau Cubarsíego i Fermina Lopeza jako filary przyszłego projektu Barcelony. W tej wyliczance zabrakło miejsca dla Roberta Lewandowskiego, mimo że Polak przez dwa sezony był pod jego wodzą kluczowym zawodnikiem.
Redakcja poleca.to zauważa, że choć Xavi nie wymienił polskiego napastnika w gronie najbardziej dumnych z niego zawodników, statystyki Roberta Lewandowskiego w bieżącym sezonie Primera Division (43 procent możliwych minut) mogą sugerować jego mniejszą rolę w zespole w porównaniu do młodszych graczy. Xavi, który prowadził Barcelonę w 143 meczach ze średnią 2,07 punktu na mecz, ustąpił miejsca Hansiemu Flickowi, którego średnia punktowa wynosi obecnie 2,35.