Prezydent Niemiec, Frank-Walter Steinmeier, wywołał dyskusję swoją oceną ataku na Iran, który nazwał "politycznie fatalnym błędem" i "sprzecznym z prawem międzynarodowym". Jego słowa spotkały się z mieszanymi reakcjami niemieckich polityków.
Współprzewodniczący prawicowej Alternatywy dla Niemiec (AfD), Tino Chrupalla, wyraził poparcie dla prezydenta, stwierdzając: "Tym razem prezydent miał rację, co nie zdarza się zbyt często". Podkreślił, że zarówno atak na Ukrainę, jak i na Iran, naruszały prawo międzynarodowe.
Podobne stanowisko zajęło kierownictwo Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD). Lider frakcji SPD w Bundestagu, Matthias Miersch, zaznaczył, że "prawo międzynarodowe nie jest obecnie przestrzegane", bazując na dostępnych informacjach.
Zupełnie inaczej zareagowali politycy Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU/CSU). Szef frakcji chadeków, Jens Spahn, wezwał prezydenta do "powściągliwości", podkreślając, że "ocena prawna należy w tej sprawie do rządu federalnego". Kanclerz Friedrich Merz powstrzymał się od jednoznacznego potępienia działań USA i Izraela, ale zaapelował o przedstawienie planu zakończenia konfliktu, zaznaczając, że Berlin nie jest zainteresowany "niekończącą się wojną".
Konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie rozpoczął się 28 lutego od ataku sił Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran. Teheran odpowiedział atakami odwetowymi. Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, Iran dodatkowo zablokował żeglugę przez cieśninę Ormuz, przez którą przepływa znacząca część światowej ropy naftowej. Według analiz, Iran może pobierać opłaty za przeprawę, sięgające nawet dwóch milionów dolarów.