Kuba po raz kolejny zmaga się z poważną awarią zasilania. W sobotę 22 marca 2026 roku doszło do ogólnokrajowego załamania sieci energetycznej, co jest już drugą taką sytuacją w ciągu zaledwie tygodnia. Według Ministerstwa Energii wyspy, rozpoczęto procedury mające na celu przywrócenie dostaw prądu.
Jak informuje agencja AFP, jest to już siódma tego typu awaria w ciągu ostatnich pięciu miesięcy. W dniach 16 i 17 marca mieszkańcy Kuby również doświadczyli znaczących zakłóceń w dostawach energii na terenie całego kraju. Władze w Hawanie wskazują, że przyczyną problemów są amerykańskie sankcje, które utrudniają naprawę przestarzałej infrastruktury energetycznej. Podkreślają jednocześnie, że sektor ten od lat cierpi na chroniczny brak inwestycji państwowych.
Sytuacja na wyspie jest skomplikowana również przez działania administracji Stanów Zjednoczonych. W styczniu USA nałożyły embargo na import ropy z Wenezueli, kierowanej na Kubę, zapowiadając dalsze kroki wobec innych potencjalnych dostawców surowca. Prezydent Donald Trump zapowiedział niedawno, że „wkrótce zrobi coś z Kubą”, a sekretarz stanu Marco Rubio sugerował potrzebę zmian na wyspie.
Mimo napiętych stosunków, Kuba wyraża gotowość do „poważnego i odpowiedzialnego dialogu” ze Stanami Zjednoczonymi, podkreślając jednocześnie, że nie może on wiązać się z ingerencją w wewnętrzne sprawy kraju. Jak zaznaczył wiceprzewodniczący kubańskiego MSZ, system polityczny Kuby, podobnie jak pozycja prezydenta Miguela Diaza-Canela, nie podlegają negocjacjom z administracją USA.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, problemy z energią elektryczną na Kubie mają daleko idące konsekwencje dla codziennego życia mieszkańców, wpływając na funkcjonowanie podstawowych usług, gospodarkę oraz dostęp do informacji. Brak stabilnych dostaw prądu utrudnia prowadzenie działalności gospodarczej i codzienne funkcjonowanie, potęgując istniejący kryzys.