Minister spraw zagranicznych Rosji, Siergiej Ławrow, podczas posiedzenia rady powierniczej Fundacji Wsparcia Dyplomacji Publicznej im. A.M. Gorczakowa, przedstawił swoją wizję globalnych konfliktów. Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, szef rosyjskiej dyplomacji zasugerował, że niektórzy międzynarodowi eksperci zaczęli określać obecne wydarzenia mianem III wojny światowej. Ławrow odniósł się przy tej okazji do operacji USA w Wenezueli oraz ataku na Iran, określając je jako próby Zachodu utrzymania resztek dominacji i stosowania "prymitywnych metod", niezgodnych z prawem międzynarodowym.
W swoim przemówieniu minister spraw zagranicznych Rosji nie wspomniał jednak o trwającej agresji jego kraju na Ukrainę, za którą prezydent Władimir Putin jest ścigany przez Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze za zbrodnie wojenne. Ławrow forsował narrację, według której elity zachodnie dążą do konfrontacji z Rosją, inwestując w nią swoje zasoby polityczne i gospodarcze.
Komentując sytuację na Bliskim Wschodzie, rosyjski minister określił amerykańsko-izraelski atak na Iran jako "surową agresję", która zagraża destabilizacji handlu międzynarodowego i globalnego bezpieczeństwa energetycznego. Ławrow wyraził również zaniepokojenie "nasilającą się presją zewnętrzną" na Kubę, podkreślając solidarność Moskwy z Hawaną i zapowiadając dalsze wsparcie, w tym pomoc humanitarną.
Dla mieszkańców naszego regionu, takie wypowiedzi rosyjskiego ministra spraw zagranicznych stanowią kolejny sygnał eskalacji napięć międzynarodowych. Zrozumienie perspektywy Moskwy, nawet jeśli jest ona kontrowersyjna i pomija kluczowe fakty, jest istotne dla pełnego obrazu sytuacji geopolitycznej, która pośrednio wpływa również na bezpieczeństwo i stabilność w Europie.