Donald Trump ogłosił w mediach społecznościowych, że w ciągu ostatnich dwóch dni odbyły się „bardzo dobre i owocne” rozmowy z Iranem. Na podstawie ich przebiegu, amerykański prezydent polecił odroczenie wszelkich ataków na irańską infrastrukturę energetyczną o pięć dni. Warunkiem kontynuacji dialogu jest utrzymanie pozytywnego tonu negocjacji.
Przełom czy dezinformacja? Sprzeczne komunikaty z Bliskiego Wschodu
Oświadczenie prezydenta USA spotkało się z natychmiastową reakcją. Irańska agencja prasowa Fars, powołując się na źródła rządowe w Teheranie, zdementowała doniesienia o jakichkolwiek bezpośrednich rozmowach między Iranem a Stanami Zjednoczonymi. Według Fars, Donald Trump miał wycofać się z planowanych ataków na irańskie elektrownie dopiero po tym, jak Iran ostrzegł przed odwetowymi działaniami obejmującymi elektrownie w całej Azji Zachodniej.
Ultimatum i groźby eskalacji
Przypomnijmy, że jeszcze w sobotę Donald Trump postawił Iranowi ultimatum. Groził zniszczeniem irańskich elektrowni, jeśli Teheran w ciągu 48 godzin nie odblokuje całkowicie cieśniny Ormuz dla ruchu statków. W odpowiedzi, władze Iranu zapowiedziały, że w przypadku spełnienia tych gróźb, odpowiedzą atakami na amerykańskie i izraelskie obiekty infrastruktury energetycznej, informatycznej oraz odsalarnie w regionie.
Konflikt na Bliskim Wschodzie przybrał na sile 28 lutego, kiedy to Izrael i USA przeprowadziły naloty na Iran. Iran odpowiedział atakami na Izrael oraz amerykańskie bazy wojskowe i obiekty cywilne w krajach Zatoki Perskiej, w tym na lotniska i instalacje petrochemiczne. Dodatkowo, Iran zablokował żeglugę przez cieśninę Ormuz, co wstrzymało eksport ropy naftowej z regionu.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, sytuacja na Bliskim Wschodzie jest niezwykle dynamiczna. Wszelkie doniesienia, zwłaszcza te dotyczące potencjalnego złagodzenia konfliktu, wymagają weryfikacji. Napięcia w tym strategicznym regionie mają bezpośredni wpływ na globalną gospodarkę, w tym na ceny paliw, co może odczuć również polscy konsumenci.