Noc z niedzieli na poniedziałek przyniosła zintensyfikowane działania militarne na Bliskim Wschodzie. Jak podają zagraniczne media, stolica Iranu, Teheran, była celem serii uderzeń, określanych jako "bezprecedensowe" pod względem skali i siły. Szczególne nasilenie ataków odnotowano we wschodniej części miasta. Dokładna liczba ofiar i rozmiar ewentualnych zniszczeń pozostają na razie nieznane.
Według doniesień, izraelska armia przeprowadziła w nocy "szeroką falę uderzeń" na cele w Teheranie, które określiła jako "infrastrukturę terrorystyczną reżimu". Informacje te pojawiły się krótko po doniesieniach agencji Fars o "straszliwych odgłosach eksplozji" w co najmniej pięciu dzielnicach stolicy Iranu. Korespondenci Al Dżaziry ocenili skalę i siłę wybuchów jako "bezprecedensowe".
Wspólne działania Stanów Zjednoczonych i Izraela objęły również stację nadawczą w Bandar Abbas, gdzie odnotowano co najmniej jeden śmiertelny przypadek.
Eskalacja w regionie wpływa na rynki finansowe
Sytuacja w regionie szybko eskaluje. Resort obrony Arabii Saudyjskiej potwierdził wcześniejsze doniesienia o strąceniu pocisku balistycznego nad Rijadem. Podobne działania podjęły systemy przeciwpowietrzne w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, neutralizując zagrożenie nad Abu Zabi. Alarmy rakietowe ogłoszono również w Bahrajnie i Kuwejcie w związku z ostrzałem z Iranu, choć nie ma potwierdzonych informacji o bezpośrednich szkodach.
Napięcia geopolityczne znalazły natychmiastowe odzwierciedlenie na azjatyckich rynkach finansowych. Główne indeksy giełdowe, takie jak japoński Nikkei i koreański Kospi, odnotowały spadki przekraczające 5 procent. Chińskie parkiety również doświadczyły negatywnych tendencji: indeks Hang Seng w Hongkongu stracił 2,4 proc., a giełda w Szanghaju 2 proc. Kurs koreańskiego wona spadł do najniższego poziomu od 17 lat.
Ceny ropy naftowej kontynuują swoje wahania. Wycena ropy Brent wzrosła o 0,4 proc. do 112,62 USD za baryłkę, co oznacza znaczący wzrost o 55 proc. w marcu. Cena amerykańskiej ropy WTI poszła w górę o 0,8 proc., osiągając poziom 98,98 USD.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej Fatih Birol określił obecną sytuację jako "poważniejszą niż kryzysy z lat 70.", podkreślając potencjalne zagrożenie dla globalnych szlaków energetycznych.
Kontekst regionalny jest niezwykle istotny dla mieszkańców Polski, gdzie wiele osób śledzi sytuację na Bliskim Wschodzie ze względu na jej potencjalny wpływ na ceny paliw oraz stabilność globalnej gospodarki. Znaczące spadki na giełdach w Azji mogą być sygnałem szerszych problemów gospodarczych, które mogą dotrzeć również do Europy.