Premier Donald Tusk ostro skrytykował poczynania osób związanych z PiS, w tym Karola Nawrockiego, zarzucając im dążenie do wciągnięcia Polski w konflikt na Bliskim Wschodzie. W swoim wpisie na platformie X (dawniej Twitter) szef rządu zasugerował, że potrzebny jest im „kubeł zimnej wody na głowę”.
Komentarz premiera był reakcją na wypowiedź Marcina Przydacza, doradcy Prezydenta RP ds. międzynarodowych, który w programie Polsat News zasugerował, że sojusznicy Stanów Zjednoczonych powinni rozważyć wsparcie operacji mającej na celu odblokowanie strategicznej cieśniny Ormuz. Przydacz podkreślił, że takie działania leżą w interesie nie tylko USA, ale także Europy, wskazując na potencjalny spadek cen energii w przypadku sukcesu operacji, a także solidarność euroatlantycką.
W dyskusję włączyli się również inni politycy obozu rządowego. Wiceszef MON Cezary Tomczyk zasugerował, że Marcin Przydacz mógłby sam zgłosić się na ochotnika, ironizując, że „lunatycy z PiS jak zwykle chcą wciągnąć Polskę w jakieś szaleństwo”. Rzecznik rządu Adam Szłapka skomentował, że przedstawiciele prezydenta „już się nawet z tym nie kryją”, mówiąc o chęci wciągnięcia Polski w konflikt.
Na słowa Marcina Przydacza zareagował również poseł KO Roman Giertych, który w mediach społecznościowych napisał: „Przydacz nawołuje do udziału w wojnie z Iranem. Proponuję wysłać im tam cały PiS. Niech walczą o Ormuz!”. Przydacz odpowiedział, zarzucając Giertychowi niezrozumienie tematu i skupienie się na „ruskiej antyunijnej kawalerii”.
Wpis premiera Donalda Tuska spotkał się z odpowiedzią ze strony Kancelarii Prezydenta. Wiceszef Kancelarii Prezydenta Adam Andruszkiewicz oskarżył premiera o „żałosne kłamstwa” i „straszenie Polaków wojną”, sugerując, że Tusk ma obsesję na punkcie szczucia. Podobne stanowisko zajął rzecznik prasowy prezydenta Rafał Leśkiewicz, który stwierdził, że premier wykorzystuje świąteczną atmosferę do „szerzenia manipulacji” i jest „oderwany od rzeczywistości”.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, wymiana zdań między rządem a otoczeniem prezydenta pokazuje głębokie podziały w polskiej polityce zagranicznej, szczególnie w kontekście napiętej sytuacji na Bliskim Wschodzie. Debata ta może mieć realne przełożenie na postrzeganie Polski na arenie międzynarodowej i na bezpieczeństwo obywateli, dlatego ważne jest śledzenie rozwoju tej sytuacji.