Poleca.to
Świat

Tragiczna śmierć 19-latki w Londynie. Rodzina oskarża brytyjską policję o zaniedbania

Rodzina 19-letniej Sandry, która zmarła w Londynie, oskarża brytyjską policję o zaniedbania w śledztwie. Brak zabezpieczonych dowodów i podejrzane okoliczności śmierci budzą wątpliwości, a polska prokuratura czeka na dokumenty z Wielkiej Brytanii.

Wsparcie AI. Ten materiał został opracowany przy wsparciu narzędzi sztucznej inteligencji, a następnie zweryfikowany i zatwierdzony przez redakcję poleca.to.
Tragiczna śmierć 19-latki w Londynie. Rodzina oskarża brytyjską policję o zaniedbania

Rodzina 19-letniej Sandry, pochodzącej z Warszawy, wyraża głębokie wątpliwości co do rzetelności śledztwa prowadzonego przez brytyjską policję w sprawie śmierci ich córki w Londynie. Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, dziewczyna, która studiowała architekturę na Uniwersytecie Kingston, została znaleziona martwa w swoim mieszkaniu, które wynajmowała z dwoma współlokatorami.

Śledczy z Wielkiej Brytanii od początku przyjęli, że do zgonu doszło z przyczyn naturalnych, co miało skutkować zaniechaniem zabezpieczenia kluczowych dowodów. Rodzina Sandry, zaniepokojona brakiem kontaktu z córką przed świętami Bożego Narodzenia w 2023 roku, poprosiła sąsiadów o sprawdzenie jej mieszkania. Na nagraniu z tego momentu słychać, jak sąsiadka znajduje ciało w salonie, opisując pozycję jako "nienaturalną" i zauważając siniaki na twarzy oraz nogach zmarłej.

Pełnomocnik matki Sandry, Marcin Muszyński, oraz detektyw Kamil Tosiek wskazują na szereg nieprawidłowości. W ich ocenie brytyjska policja nie zabezpieczyła materiałów DNA, odzieży ani śladów mogących świadczyć o obecności innych osób w mieszkaniu. Dodatkowo, ustalono, że laptop Sandry był podłączony do prądu kilka dni po jej potencjalnej śmierci, a z jej pokoju zginęły pościel i prześcieradło. Te fakty, zdaniem pełnomocników, brytyjska policja zbagatelizowała.

Koroner początkowo zasugerował śmierć z przyczyn naturalnych, co rodzina odrzuca, podkreślając dobry stan zdrowia Sandry. Sprawę próbuje wyjaśnić polska prokuratura, która wszczęła własne śledztwo. Niestety, postępowanie jest zawieszone z powodu braku dokumentów ze strony brytyjskiej. Prokurator Piotr Antoni Skiba z Prokuratury Okręgowej w Warszawie przyznaje, że oczekiwanie na dokumenty z Wielkiej Brytanii może trwać latami.

Dodatkowo, matka Sandry zgłosiła, że po publikacji pierwszego reportażu w tej sprawie była zastraszana. W jej salonie fryzjerskim pojawił się mężczyzna grożący jej synowi, a następnie zdewastowano witrynę lokalu. Kobieta uważa, że próbowano ją w ten sposób zniechęcić do dalszego naciskania na polską prokuraturę.

Przeprowadzona w Polsce sekcja zwłok nie przyniosła jednoznacznych wyników. Znacznie więcej światła na sprawę rzuciło prywatne badanie toksykologiczne włosów Sandry, zlecone przez matkę. Wyniki wykazały obecność kokainy i kokaetylenu. Ewa Nguyen podejrzewa, że jej córka mogła zostać odurzona i zamordowana, apelując o dokładne wyjaśnienie sprawy.

Dziennikarz śledczy Interii, Dawid Serafin, komentuje, że choć teoretycznie możliwe jest podanie substancji odurzających bez wiedzy ofiary, to brytyjscy śledczy nie wykryli ich w badaniach krwi, co sugeruje brak podstawowej ekspertyzy. Prokuratura Okręgowa w Warszawie, na czele z prokuratorem Skibą, na razie powstrzymuje się od komentarza w sprawie wyników prywatnych badań, czekając na oficjalne dokumenty.

Źródło: polsatnews.pl

Udostępnij:

Powiązane wiadomości

Przeglądaj wiadomości